Bezpowrotnie utracona niewinność

Jonathan Coe, “Numer 11”, Noir sur Blanc 2017

Wiara w to, że rządzą nami ludzie honoru to, według jednej z bohaterek najnowszej powieści Jonathana Coe, coś podobnego do wiary w Świętego Mikołaja, który przynosi prezenty. “Niewinność jest przereklamowana” – dodaje dobitnie.

Książka podzielona jest na kilka części. Poszczególne watki swobodnie przenikają się, tworząc panoramę naszej codzienności przesiąkniętej cynizmem i żądzą pieniądza, w której nadmierny sentymentalizm i tęsknota za przeszłością to droga ku zatraceniu.

Wszystkie wątki spina klamra w postaci wątku przyjaźni pomiędzy przeciętną nastolatką Rachel i Alison, czarnoskórą lesbijką z protezą u nogi oraz pojawiający się w kilku sytuacjach, numer 11, który interpretować można na różne sposoby, ale dwa wydają się tu najważniejsze.

W pierwszym skojarzeniu, co sugeruje okładka, ma przywoływać siedzibę brytyjskiego ministra skarbu, którego postać zostaje zresztą przywołana w książce. Ale niemal od razu “jedenastka” przywodzi również na myśl atak na World Trade Center i wojnę z terroryzmem, tym bardziej, że jak pisze autor, w każdym pokoleniu przychodzi moment, kiedy traci ono swoja niewinność.

Coe z całego spektrum tematów związanych z tymi wydarzeniami wybiera i czyni takim symbolicznym momentem samobójczą śmierć Davida Kelly’ego, brytyjskiego eksperta od broni biologicznej. Zebrane przez niego dane (wyolbrzymione) posłużyły jako casus belli w inwazji na Irak, co samego Kelly`ego doprowadziło prawdopodobnie do samobójstwa. Ta śmierć stała się kanwą utworu z solowej płyty jednego z czołowych głosów współczesnego pokolenia, Thoma Yorka, lidera Radiohead (“Harrowdown Hill”) – trudno się więc dziwić, że  równie mocno zapadła w pamięć wspomnianych na początku powieściowych przyjaciółek, które usłyszały o niej w trakcie wakacji u dziadków.

Ustanowiwszy w ten sposób dwa fundamenty współczesności – chciwość i kłamstwo – Coe porusza szereg kluczowych dla jej obrazu tematów.

Ukazuje sytuację na rynku pracy po kryzysie finansowym, na przykładzie bibliotekarki, której obcięto godziny pracy, co z kolei popycha ją do udziału.w reality show razem z celebrytami. I chociaż pozwala jej to spłacić długi, to z Internetu wylewa się na na nią fala cyberagrasji.

Problem wykluczenia w w różnych wymiarach uosabiany jest przez niepełnosprawną czarnoskórą lesbijkę. Coe ciekawie komplikuje tę sytuację , bo bohaterka (w wyniku własnej nieuwagi) pada również ofiarą intrygi uknutej przez żadną sukcesu dziennikarkę.

Ważnym wątkiem jest też pokazanie mechanizmów działania mediów za pomocą analizy filmów o potworze z Loch Ness, które zostają określone jako sposób na “spieniężenie zdumienia”, czyli mechanizm w wyniku którego strach staje się normalnym towarem.

Na kartach książki przewija się też motyw uprzedmiotowienia człowieka i utraty kontroli nad własnym wizerunkiem –  pojawia się tu przykład  mężczyzna odgrywający rolę żywej karty dań – recytuje ją, wystawiwszy głowę przez dziurę wyciętą w środku restauracyjnego stolika.

Zatem zbliża się rewolucja? Ludzie szykują się do obsadzenia barykad i odkurzenia gilotyn? Nie sądzę. Wystarczy zapewnić im dużo gotowych dań i dużo czasu na oglądanie w telewizji, jak upokarza się celebrytów w dżungli, a nie zechcą nawet wstać z kanap

Ale “Numer 11” nie jest, mimo niewesołej oceny naszych czasów, książką ponurą. Dzięki inteligentnemu humorowi i wprowadzeniu wątków kryminalnym, świetnie się ją czyta, a absurdy dzisiejszego świata pokazane są za pomocą groteski. Jako przykład można tu wymienić postulowaną przez jednego z bohaterów konieczność powołania specjalnego instytut ds. wyceny jakości, który szacowałby ile może być wart na przykład piękny widok, by w ten sposób zwrócić uwagę ludzi na piękno przyrody; byłby on również w stanie oszacować wartość ludzkiego życia, biorąc pod uwagę jego jakość. Coe opisuje również pewne bogate małżeństwo, które omija ograniczenia prawne dotyczące wysokości budynków, rozbudowując piwnice nawet do 11. pietra w dół – robią to tylko dlatego, “bo mogą”.

Humor nie jest tu tylko narzędziem służącym krytyce. Stanowi też temat sam w sobie, bo autor pokazuje jaką rolę pełni on w społeczeństwie i dlaczego zawód komika może być “niebezpieczny” – pojawia się tu bowiem motyw zabójstwa dwójki przedstawicieli tej profesji (prowadzonego zresztą przez detektywa, który uważa studiuje klasycznych filozofów).

Choć mogłoby się wydawać , że powieść Coe, ze względu na sporą liczbę wątków, inteligentnie skonstruowaną z epizodów fabułę, mnóstwo erudycyjnych i popkulturowych odniesień nie jest typową książka na lato, to satyryczny zmysł autora i umiejętność wciągnięcia czytelnika w kolejne historie sprawia, że czyta się ją świetnie a gorzka refleksja nad niesprawiedliwością świata jest nieco łatwiejsza do przełknięcia, tym bardziej że autor nie pozostawia i nas, i swoich bohaterów bez nadziei. Jego książka niesie bowiem pozytywny program minimum pokazując, że wybór nie musi być wcale naszą codzienną udręką. Wystarczy zacząć postrzegać go jako przywilej.

O AUTORZE:

Jonathan Coe – pisarz brytyjski, autor  m.in., wydanych również w Polsce, “Rotters’ Club” i “Zamkniety krąg” (obie ukazały się w Noir sur Blanc), “zdobywca Writers’ Guild Award i Prix Médicis.