Dublin Blues

Piotr Czerwiński, „Zespół ojca”, Wielka Litera 2017

Gdzie ty jesteś cieniu, gdzie ty cieniu mój?
Przyszła do mnie bieda i już ciebie tylko mam…
(jeden z bluesów Bogdana Loebla, muz. Tadeusz Nalepa)

Monologowi o schodzeniu na dno rodzicielskiego i ludzkiego piekła, jakim jest „Zespół ojca” Piotra Czerwińskiego towarzyszy głównie muzyka rockowa. Ale rock jest dzieckiem bluesa – gatunku, który ze szczerej ekspresji smutku uczynił lek pozwalający przynajmniej przetrwać w najtrudniejszych momentach życia. I to właśnie melancholijny, bluesowy ton słychać w nowej książce Czerwińskiego najmocniej.

Autor opowiada w niej historię rozbitej rodziny, ale światło kieruje przede wszystkim nie na matkę, nie na dziecko nawet, ale ojca, który temu rozpadowi nie zawinił (przynajmniej nie świadomie) i który jest narratorem powieści.

Fabuła, nieśpieszna i wyraźnie służebna wobec psychologicznego portretu głównego bohatera rozgrywa się w Irlandii, gdzie mieszka para w okolicach czterdziestki – Polak po filozofii, zarabiający na życie w korporacji i Francuzka, absolwentka Sorbony, która zajmuje się reklamą. Razem wychowują pięcioletniego syna, Filutka.

Troche bluesowo jest już od początku, bo Irlandia okazuje się wietrzna i zimna, bo praca trochę bezsensowna, bo marzenia o założeniu rockowego zespołu nie chcą się spełnić. Bohater trwa jednak napędzany wciąż, jak mu się wydaje, w miarę udanym związkiem i znakomitymi relacjami z synem, którym zajmuje się znacznie więcej od matki. Wkrótce okazuje się, że jego mała stabilizacja była ułudą i zdrada żony rujnuje mu życie…

Czerwiński sporo zaryzykował, bo zastosowanie monologu wewnętrznego skupionego na przeżyciach postaci łatwo zwieść może pisarza na manowce banału, a czytelnika zwyczajnie znudzić – na szczęście, poza kilkoma nietrafionymi porówaniami i niewielkimi dłużyznami autor wychodzi na ogół z tej warsztatowej potyczki zwycięsko – mroczna tyrada pełna, najpierw melancholii, a potem goryczy, rozpaczy i gniewu broni się dzięki sprawności językowej autora, momentom liryzmu, niezłemu talentowi obserwacyjnemu, a także śmiałości, by pokazać jak w obliczu osobistej tragedii pękają hamulce politycznej i społecznej poprawności i bohater wyrzeka się swojego wewnętrznego kodeksu biorąc kurs kolizyjny ze światem. To że na końcu tej ponurej opowieści pojawia się jakaś szansa, jest możliwe dzięki temu, że „Zespół ojca” to tak naprawdę zamaskowany hołd oddany ojcowsko-synowskiej miłości.

Oczywiście Czerwiński zabiera w swojej książce głos w debacie na temat upośledzenia ojców w sytuacji, gdy związek się rozpada (co było szczególnie wyraźnie widoczne w Irlandii, w której do niedawna sąd z automatu przyznawał prawo do opieki nad nieślubnym dzieckiem matce) i trochę bierze ich stronę, ale tym co ratuje jego książkę przed popadnięciem w publicystyczny ton jest fakt, że ojcowski dramat zostaje tu zamieniony w uniwersalne doświadczenie utraty bliskich osób.

W książce ważne są jeszcze dwa inne wątki. Niezłe studium emigracyjnego losu – w którym obca ziemia obiecana ma sporo wad, a powrót do dawnego życia (które skutecznie zlikwidował upływ czasu) jest niemożliwy, poza martwymi sanktuariami pokojów pozstawionych na pamiątkę przez rodziców; z drugiej jednak strony emigracja pozwala na przełamywanie stereotypów – np. etnicznych.

Drugi ze wspomnianych wątków wiążę się z zasygnalizowaną grą słów w tytule historią zespołu rockowego, który zakłada główny bohater (opisy gitarowych przesterów, kształtów gitar i ich brzmień przywodzą na myśl pieśń miłośną do samochodów z „Osiołkiem” Stasiuka). Ten zespół, spełnienie młodzieńczych marzeń bohatera, może mu dać co prawda chwilowy lot, ale na dłuższa metę staje się symbolem porażki, którą jest życie narratora.

Tyle, że książka nie kończy się nieszczęściem, a początkiem gorzkiej świadomości przemijania, którą znaleźć można w patronującym książce przeboju zespołu Noir Désir („Le Vent Nous Portera”) i jednej z piosenek z najlepszego polskiego bluesowego albumu (ta o rozmowie ojca i syna;-).

O AUTORZE:

Piotr Czerwiński – dziennikarz, publicysta, pisarz, oprócz „Zespołu” ma na koncie cztery powieści – debiutował „Pokalaniem” w 2005 roku, ostatnio ukazała się jego „Pigułka wolności”