Na poboczach

Paweł Dunin-Wąsowicz, „Dzika biblioteka”, Iskry 2017

Ten manifest bezwarunkowej miłości do zadrukowanego papieru spodoba się wszystkim miłośnikom poboczy głównego nurtu literatury, na których często, jak udowadnia autor, znaleźć można rzeczy ciekawe, zadziwiające i przerażające (czasem za jednym zamachem). Na przykład opowieść o pewnym inżynierze, którego mózg zostaje przeszczepiony do ciała goryla, historię pochodzenia peleryny Don Pedra z Krainy Deszczowców, czy budzące na przemian śmiech, przerażenie i z lekka perwersyjną ciekawość przejawy polskiego rasizmu i antysemityzmu. Ale książka Dunin-Wąsowicza to dużo więcej niż tylko przewodnik dla łowców antykwarycznych kuriozów i rarytasów.

Inspiracją do napisania tego tomu esejów były lektury z liczącej kilka tysięcy książek biblioteki autora – księgozbioru „dzikiego”, rozrastającego się, tak jak zresztą i dygresyjna narracja, w rozmaitych kierunkach, które łączy osoba autora i jego zainteresowania – kierujące się ku temu na co szacowni krytycy literaccy (coraz rzadziej na szczęście) kręcą nosem.

Pisze więc o kryminałach (historycznych i retro), przypominając młodszym miłośnikom gatunku, że nie od Browna i Krajewskiego się zaczęło, a przy okazji tych drugich przemycając dużą dawkę varsavianów (obecnych zresztą mocno w całej książce), w której kolejny Twardoch czy Lewandowski szukać może inspiracji i realiów.

Cały rozdział poświęca autor komiksom – oprócz przypomnienia dawnej („Żbiki”, „Tytusy”) i nowszej („Osiedle Swoboda” Śledzińskiego, „Przygody na bezludnej wyspie” Sieńczyka) klasyki znalazło się tu miejsce dla takich smaczków jak niemal zapomniane „Trzynaste piórko Eufemii” Macieja Wojtyszki i Grażyny Dłużewskiej.

Swoje miejsce w dzikiej bibliotece mają również kontynuacje „Lalki” Prusa, powieści o zespołach rockowych, operetkowych państwach, książki fikcyjne, kolekcja (nie czytana, jak przyznaje autor) rozmaitych wydań opowieści o Robinsonie Crusoe, nieduży zbiór powieści grozy (tu m. in. o tym, że czasem warto ocenić książkę po okładce) i, znane już częściowo czytelnikom „Warszawy fantastycznej” antysemitniki, czyli powieści udowadniające, że duch w narodzie nie ginie od dawna.

Wśród nich książki ujawniające poglądy Romana Dmowskiego i Jędrzeja Giertycha w tej kwestii (wydawane, co ciekawe, pod pseudonimami – ten ostatni opisywał w jaki sposób kierowani sowiecko-judejską ręką spiskowcy w jarmułkach uśmiercają sto tysięcy warszawiaków za pomocą „zatrutego pieczywa”).

Ale książki, ta jedna z najbardziej aspołecznych, bo uprawianych najczęściej w samotności, rozrywek były i są dla Dunina również okazją do spotkań z ludźmi. I to nie tylko w roli wydawcy, chociaż o lampowych autorach z Dorotą Masłowską na czele, i redakcyjnych perypetiach, będzie tu całkiem sporo. Wiele fragmentów zostało bowiem poświęconych „książkowym” znajomościom, a dwa całe teksty przyjaźniom z Maciejem Sieńczykiem i Muńkiem Staszczykiem – znajdą tu czytelnicy zdjęcie udowadniające jak ciężkim (i to dosłownie) ciosem był dla tego pierwszego fakt, że nie uhonorowano go Nike;-) i tekst nie zaśpiewanej dotąd, wspólnej, piosenki lidera T. Love i „Lampy” o pewnym zesłańcu, którą autor książki określa jako „lirykę numizmatyczną”. Dla zaostrzenia apetytu pierwsza zwrotka:

Zesłany na Sybir ostatnie dwie dychy
z Piłsudskim, na sercu w katanę swą wszył
I gnany przez tajgę, przez łagry, przez śniegi
O Polsce wciąż myślał i żył

Całość tomu spina pojawiająca się co chwilę w dygresjach lub głównym nurcie, biografia autora i jego, równie dzika jak gromadzony księgozbiór, natura, która każe mu występować w zespole „Meble” i skrupulatnie konstruować kolejowe makiety, łączyć powagę maniakalnego zbieracza, ironię (również tę w wersji auto) felietonisty i swadę gawędziarza.

„Dzika biblioteka” to także trochę podzwonne dla wymarłych już chyba niemal zupełnie drukarskich zawodów, takich jak linotypista czy zecer – i czasów, gdy wyjustowanie strony było prawdziwym wyzwaniem. Podzwonne i nadzieja, bo dopóki istnieją ludzie, którym chce się włóczyć po poboczach, można uznać, że wysiłki dawnych drukarzy nie były tak zupełnie płonne.

O AUTORZE:

Paweł Dunin-Wasowicz – dziennikarz, redaktor, wydawca, krytyk literacki, przez wiele lat redaktor naczelny pisma „Lampa” i szef wydawnictwa Lampa i Iskra Boża, laureat Paszportu „Polityki”; opublikował kilka książek m. in.: „Warszawę fantastyczną” (2011).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.