Zło konieczne?

Olga Gitkiewicz, “Nie hańbi”, Dowody na Istnienie 2017

W wielowątkowym reportażu społecznym Olga Gitkiewicz pisze o patologiach  związanych z rynkiem pracy. Choć wiele opowiedzianych w książce doświadczeń brzmi znajomo, to jednak przynajmniej nad kilkoma warto się zastanowić.

W narracji przeplatają się dwa wątki: historyczny, dotyczący rodzinnej miejscowości autorki, Żyrardowa, gdzie kilka pokoleń jej rodziny pracowało w tamtejszej fabryce wyrobów lnianych począwszy od XIX wieku, i współczesny, o którym najpierw.

Poruszanym problemom autorka daje często konkretne twarze i głosy (świetnie zresztą przez nią oddane w tekście). Na temat pracy rozmawiała z ludźmi w różnym wieku, pracownikami korporacji i małych firm, mieszkańcami dużych miast i małych miejscowości.

Na przykład Wronek, gdzie mieszkańcy pracują z reguły w jednej z dwóch tamtejszych korporacji. Bezrobocia praktycznie nie ma, mówi się, że we Wronkach nie pracuje tylko “ten kto nie chce”, ale reporterka przypomina głośną sprawę samobójstwa jednej z pracownic – rodzina i znajomi widzieli przyczynę tego kroku w mobbingu, firma odżegnywała się od odpowiedzialności.

To najdrastyczniejszy z przykładów opisanych w książce, ale trzeba przyznać, że wielu innych bohaterów też nie miało pod tym względem “różowo”.

Choćby sympatyczny i chętnie opowiadający o swoich doświadczeniach zawodowych kierowca ciężarówki, który pracę zmieniał kilkakrotnie. Był m.in. dostawcą w rzeźni, gdzie zachowania pracodawcy były nieetyczne podwójnie: wobec pracownika, który, chociaż zatrudniony jako kierowca, musiał uczestniczyć w brutalnym zaganianiu krów i świń do samochodów i wobec zwierząt, bo warunki transportu i traktowanie żywego inwentarza wołały o pomstę do nieba. W innej z prac został wciągnięty w oszustwa związane z dostawami materiałów budowlanych (co ciekawe, jedynym, co na nich zyskiwał było kilka godzin przerwy).

Oprócz jawnego łamania praw pracowniczych autorka wychwytuje bardziej subtelne narzędzia, mające skłonić zatrudnionego do posłuszeństwa, na przykład szereg rozwiązań socjalnych, takich jak zakładowe przychodnia czy żłobek i liczne udogodnienia, które wydają się być bonusem a są, jak sama to nazwała, “łańcuchem” przywiązującym pracownika do firmy, która zaspokaja wszystkie jego niezbędne potrzeby.

Gitkiewicz zahacza też o temat dyskryminacji ze względu na płeć, został on jednak potraktowany w jej książce raczej pobieżnie i dotyczy bardziej samego szukania pracy i kwestii związanych z macierzyństwem.

Inną perspektywę wprowadzają wątki psychologiczne. Według najnowszych badań to właśnie pracę i pieniądze cenimy w życiu najbardziej, choć nie każdy się do tego przyznaje. To gdzie jesteśmy zatrudnieni, decyduje często o naszej samoocenie. “Mam takie poczucie wyemancypowania, tego, że robię coś dla siebie” – mówi 37-letnia Julia, humanistka, która po kilkuletniej przerwie wróciła do pracy – “Nagle jestem po tej drugiej stronie”.

Warto też zwrócić uwagę na opisaną w “Nie hańbi” sytuację, w której człowiek staje się kimś w rodzaju “podwykonawcy” komputera. Opowiada o niej 48-letnia Anita, która zatrudniła się w agencji reklamowej jako osoba pisząca tzw. “teksty z alternatywami”, jak się fachowo w języku branżowym określa artykuły, w których do każdego wyrazu podane są synonimy. Słowa miesza specjalny program komputerowy, tak aby wygenerować jak największą ilość tekstów, oczywiście kosztem poprawności stylistycznej.

Narrację urozmaica przeplatanie współczesnych problemów związanych z pracą z fragmentami opisującymi warunki we wspomnianej już żyrardowskiej fabryce wyrobów lnianych począwszy od XIX wieku, co przywołuje nieco klimat i wydarzenia znane z “Ziemi obiecanej”. Gitkiewicz pokazuje, że pod pewnymi względami wiele się nie zmieniło – i nie chodzi tylko o kapitalistyczny wyzysk. Duch współzawodnictwa, kreowanie przodowników pracy, ustalanie wysokich norm – to narzędzia przynoszące dużą wydajność także w dzisiejszych korporacjach.

Ogólny obraz wyłaniający się z książki jest dość ponury. Autorka odsłania bezradność połączoną z biernością podszytą strachem, które powodują, że pracownicy nie walczą o swoje prawa, chociaż wydawałoby się, że, również dzięki mediom społecznościowym, łatwiej się dziś zorganizować.

Autorka przytoczyła dwa przykłady zbiorowych protestów zorganizowanych przez pracowników z branży gastronomicznej, w której najczęściej dochodzi do nadużyć. Niestety ich finał i skuteczność rozmywa się zarówno w książce jak i relacjonujących je mediach co na pewno nie jest zachętą do podejmowania podobnych działań.

O AUTORCE:

Olga Gitkiewicz – dziennikarka, redaktorka, socjolożka, współpracuje z tygodnikiem “Polityka” i portalem Gazeta.pl. Mieszka w Żyrardowie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.