Kochaj i śmiej się ile chcesz

Wisława Szymborska, Kornel Filipowicz, „Najlepiej w życiu ma twój kot”, Znak 2016

kadr

Z listów wymienianych przez ponad dwie dekady między dwojgiem wybitnych pisarzy, a prywatnie partnerów, wyłania się obraz niezwykłego uczucia łączącego korespondentów, wyrażanego zarówno wprost, jak i z pomocą pełnego inwencji i wyrafinowania poczucia humoru, któremu obojgu nie brakowało.

Oprócz porcji sławnych wycinanek Szymborskiej (np. 1 listopada wysłała z sanatorium kartkę z wyciętą z gazety damską nóżką i dopiskiem: „to jest moja pierwsza noga, którą wyciągam już w stronę domu. Kiedy przyślę Ci drugą, będzie to znaczyć , że bezapelacyjnie wracam!” – dwa miesiące później do Filipowicza dotarła kartka z drugą z kończyn) znajdą tu więc czytelnicy rozpisane na kilkanaście listów cykle, w których, stylizując po mistrzowsku, korespondenci wcielają się w role fikcyjnych postaci – np. żyjących na początku XX wieku hrabiny Heloizy Lancokorońskiej i jej plenipotenta (a jak się można domyślać również kogoś w rodzaju cichego adoratora) p. Tulczyńskiego. Hrabina przesyła p. Tulczyńskiemu listy ze swych wojaży po całej Europie, w których jednocześnie zleca mu rozmaite zadania dotyczące zarządzania majątkiem i drażni w wyrafinowany sposób męską zazdrość wspominając nieustannie o spotykanych w kurortach wielbicielach.

Znajdziemy tu także błyskotliwe czułości i przekomarzanki („Drogi Kornelu!” – zaczyna się jeden z listów – „Piszę specjalnie „Drogi”, żeby Cię troszkę zaniepokoić, czy coś się nie zmieniło. Ale oświadczam, że nie zmieniło się nic i właściwie ma być „Kochany”) oraz ogromną ilość rozmaitych innych żartów  – np. informacja od Filipowicza o tym, że sypialnia Szymborskiej po remoncie, prezentuje się „jak na odwrocie”, gdzie znaleźć można fotografię sypialni królowej z pałacu w Wilanowie albo wystylizowana na pełen błędów anonim karteczka tej treści: „Szanowna Pani! Oto co robi człowiek kturemu Pani zaófała, a zwłaszcza ftedy, jak wyjeżdrza do Wrocławia. Fspułczuję Pani bardzo. Rzyczliwy” – do listu dołączony był prasowy tekst o niejakim Filipowiczu, zaczynający się od słów: „(…) był swego czasu księdzem, ale po sporze ze swymi przełożonymi został znów człowiekiem świeckim, próbując swych umiejętności w kolejnym zawodzie aktora wrocławskiej operetki. Jego kariera artystyczna trwała także krótko. Od pewnego czasu Filipowicz zaczął się podawać za arcybiskupa nie zarejestrowanego w Polsce prawnie kościoła starokatolickiego”.

Nie zabraknie oczywiście, jak w każdej prywatnej korespondencji, zapisków na temat codzienności obojga pisarzy – obok informacji o perypetiach domowych i wyjazdowych (np. w czasie wypraw Filipowicza na ryby), oglądanych wystawach i przeczytanych książkach w listach znalazły się również relacje z pobytu w szpitalu (Filipowicz) i sanatorium (Szymborska), a także opowieści o snach.

Listy, które można by cytować jeszcze długo to majstersztyk z pogranicza najwyższej próby miłosnej prozy epistolarnej i takiegoż humoru.

img_6939

O AUTORACH:

Wisława Szymborska: jedna z najwybitniejszych polskich poetek XX wieku, laureatka literackiego Nobla

Kornel Filipowicz: wybitny prozaik, mistrz krótkiej formy