W raju srogiego boga

Małgorzata Rejmer, „Błoto słodsze niż miód”, Czarne 2018

Rejmer, Błoto słodsze niż miód

Enver Hoxha stworzył w komunistycznej Albanii coś na kształt europejskiej Korei Północnej. Skłócony ze wszystkimi potencjalnymi sojusznikami – ZSRR, Chinami i Jugosławią, za murem przygranicznych zasieków próbował zbudować własną wersję komunistycznego raju, doprowadzając oczywiście do stworzenia paranoicznej dyktatury panującej nad struchlałym społeczeństwem, które, nie bez powodu, zamilkło. Teraz, kiedy można już mówić o wszystkim, Małgorzata Rejmer, pozwala opowiedzieć o „raju srogiego boga” jego mieszkańcom.

Opowieści o osobistych dramatach bohaterów Rejmer – w najlepszym wypadku odcinanych od edukacji, w gorszych zsyłanych na zapadłe wsie, gdzie nawet kury były państwowe (odważniejsi chowali w piwnicach drób „reakcyjny”) i panował głód, w najgorszym torturowanych, zsyłanych do obozów pracy lub skazywanych na śmierć – ujawniają mechanizmy działania totalitarnego państwa, które było ucieleśnioną wizją z „Roku 1984 roku”.

Stojący na czele państwa półbóg Hohxa dbał o dobrobyt swych poddanych (do dzisiaj są ludzie hołubiący „wujka Envera” z, jak głosił wierszyk „rękami pełnymi cukru” i wierzący w wersję o dobrym carze i złych bojarach), niszcząc „wrogów ludu”, którzy ośmielali się pochodzić ze złej rodziny, mieli czelność skrytykować jakość twardego kukurydzianego chleba albo powiedzieć coś pozytywnego na temat znienawidzonych sąsiadów.

Oczywiście aby system działał trzeba było stworzyć tajną policję i wyjątkowo gęstą siatkę donosicieli – jak paranoiczny i skuteczny był to zarazem system świadczy przywołana w książce historii o kuzynie jednego z głównych bohaterów. Człowiek ten miał pecha, że był synem właściciela fabryki w czasach, gdy Albania była jeszcze królestwem:

Wszyscy wokół cierpliwie czekali, aż kuzyn wypowie zdanie, które pomoże go zniszczyć.
Pewnego razu koledzy z pracy rozmawiali o alkoholach i kuzyn rzucił:
– Słyszałem, że koniak Metaxa jest niezły.
Ale to było ciut za mało.
Zatem koledzy donieśli:
– Powiedział, że koniak Metaxa jest znacznie lepszy niż albańskie koniaki, a następnie zawołał: „Jeśli my dojdziemy do władzy, powiesimy wszystkich komunistów!” (…)
– Biedak spędził w więzieniu siedem lat

Rejmer udało się uchwycić jednak nie tylko mechanizm działania „machiny do miażdżenia”, ale również jej społeczne i psychologiczne skutki – i nie chodzi tu nawet o indoktrynację (na którą starsi byli odporni), ale przede wszystkim zniszczenie zaufania między ludźmi, o którym mówi jeden z bohaterów, a co za tym idzie unicestwienie głębszych międzyludzkich relacji – zaufanie stało się w Albanii luksusem nie mniejszym niż mięso – a ludzie bali się mówić cokolwiek (bo za cokolwiek można było trafić za kraty) do tego stopnia, że możliwa stała się przywołana w książce scena z kawiarni, w której nie słychać gwaru rozmów.

Co gorsza śmierć Hohxy i obalenie po kilku latach komunizmu nie przyniosło sprawiedliwości – nikt, poza żoną dyktatora, nie poniósł konsekwencji, a ofiary podejrzewane są o przesadę w opisach niegodziwości, których doświadczały, co ma im przynieść finansowe zyski. I są, ta część książki brzmi dość znajomo, w Albanii ludzie, którzy zamieniliby pełne półki w pakiecie z wolnością, na pewność, niechby monotonnej, egzystencji regulowanej przez państwo.

Mimo mrocznego obrazu albańskiego totalitaryzmu i jego niewesołego dziedzictwa, w książce Rejmer jest całkiem sporo nadziei i to nawet tam, gdzie nie spodziewamy się jej szukać – w więzieniu o najostrzejszym rygorze, wśród dręczonych katorżniczą pracą więźniów, wybucha bunt, pojawia się historia więźnia, który stawia beznadziejny opór całej machinie państwowej i wygrywa czy niezwykła scena, w której biorą udział więzień i strażnik. Ten drugi, trochę zmęczony, przerywa bicie i słyszy od skatowanego właśnie więźnia: „Będę tu do końca życia, więc nie mam nic do stracenia. Uderz mnie jeszcze raz, a znajdę sposób, żeby cię zabić”. Strażnik odkłada pałkę.

Rejmer starannie opracowała zebrany przez siebie bogaty materiał – nie pozbawiając bohaterów indywidualnego języka, delikatnie nadaje ich opowieściom literacki sznyt i przeplata z odautorską narracją, która umiejętnie wystylizowana i zarchaizowana wprowadza do opowieści inteligentną kpinę z systemu i uniwersalizuje opowieść dzięki pobrzmiewającym tu i ówdzie tonom jak z baśni o złym i okrutnym królu.

Reportaże Małgorzaty Rejmer po raz kolejny przekonuje jak płoche są nadzieje tyranów na to, że uda się uciszyć wszystkich krytyków i ukryć wszystkie zbrodnie. Każdy knebel w końcu wypadnie. I popłyną słowa.

Rejmer, Błoto słodsze niż miód

O AUTORCE:

Małgorzata Rejmer – reporterka i prozaika, autorka powieści „Toksymia” (2009), nominowanej m.in. do Nagrody Literackiej Gdynia oraz reportaży z Rumunii „Bukareszt. Kurz i krew” (2013), które przyniosły autorce m.in. Nagrodę „Newsweeka” im. Teresy Torańskiej i nominacje – do Nike i „Paszportu” Polityki

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.