Sekretne życie miasta

Derf Backderf, „Śmieci”, Prószyński i S-ka 2017

Stare dziennikarskie porzekadło mówi, że tematy leżą na ulicy. Derf Backderf schylił się i podniósł najmniej z nich apetyczny, zgarniając przy okazji nagrodę Eisnera (za liternictwo) i wdzierając się szturmem na szczyt listy najciekawszych i najlepszych komiksów wydanych w tym roku (a może dekadzie?) w Polsce.

Bohaterami nowej powieści graficznej komiksowego króla Midasa (oprócz Eisnera i nagrody w Angoulême zebrał pokaźny worek innych wyróżnień) są śmieciarze z zapyziałej amerykańskiej prowincji, ale też współczesne miasto (nie bez powodu nie znamy nazwy miejscowości, w której rozgrywa się akcja) i jego skrzętnie ukrywane przed mieszkańcami życie. Zbierane przez bohaterów śmieci są tu również metaforą współczesnego, kapitalistycznego społeczeństwa.

Wyobraź sobie gospodarkę jako gigantyczny układ trawienny. My krążymy wokół odbytu, żeby posprzątać, to co wydali wolny rynek.

Końcowy odcinek trzewi współczesnego świata oglądamy z perspektywy alter-ego autora, młodego adepta zawodu, chłopaka, który wyleciał ze studiów i został zmuszony do przyjęcia pracy w miejskich zakładach komunalnych przez matkę, co oczywiście spycha go na do społecznej drabiny, ale pozwala spojrzeć na świat z innej perspektywy, a później usamodzielnić się; kłopot będzie tylko z dziewczynami;-).

Razem z nim, przez cztery pory roku, podróżujemy na tylnej platformie śmieciarki (pieszczotliwie zwanej Betty) przeżywając nasycone czarnym humorem i naturalizmem przygody głównego bohatera i jego brygady, która musi znosić pomysły bandy dziwaków (np. Pana Złotej Rączki, który powoli rozmontowuje stary samochód i wyrzuca po kilka części na śmietnik), pogodowe pułapki (czy byliście kiedyś w upał na wysypisku, albo próbowaliście posprzątać odpady z hotelu dla psów w jesiennej ulewie?) i nieustane kontrole ze strony szefostwa (niezapomniana scena z nauką zamiatania ulicy).

Ale oprócz tego, że „Śmieci” to bardzo zabawna czarna komedia, w której skatologia, ze względu na temat, ogrywana jest na najróżniejsze, czasem bardzo pomysłowe sposoby, to także traktat ekologiczny (tu np. wymowna scena, w której bohaterowie widzą na jednej z posesji trzydzieści worków zwykłych odpadów i jedno małe pudełko do recyklingu, robiące tu za listek figowy) oraz książka poruszająca problemy społeczne (śmieciarze, noszący na sobie wieczne odium swej pracy, bo ciężko domyć się po niej do końca, stają się kastą niewidzialnych, podobnie jak problem, którym się zajmują; ważny wątek to również słabe warunki zatrudnienia, nepotyzm i podziały społeczne – widoczne chociażby w topografii miasta).

Ciekawe, jak to jest, kiedy twój wóz nie przypomina kibla na kółkach, w którym ktoś nie spuścił wody?

„Śmieci” to książka mocna w każdej warstwie – scenariusz doskonale wyważa proporcje między komedią, momentami wzruszającymi i elementami filozoficzno-eseistycznymi, dialogi są soczyste i cięte (tu również brawa dla tłumacza); dobrze też że autor nie przeładowuje płynnie toczącej się akcji popularnonaukowymi dygresjami na temat historii śmieci i opisu działania współczesnego (bardzo dochodowego – dość powiedzieć, że NY wydaje na to 2,2 mld dolarów rocznie) biznesu śmieciowego i technologii z nim związanych – wyrzucając je na początek i koniec opowieści.

Warstwa graficzna udanie łączy nieco kreskówkowe przerysowanie i karykaturę oraz komiksowe uproszczenia z doskonale uchwyconą mimiką i gestem oraz precyzją w odtwarzaniu maszyn, instalacji i rozmaitych drobiazgów życia codziennego. A jednocześnie widać w tym wszystkim punkowe inspiracje, do których przyznaje się autor.

Podsumowując: Backderf pozamiatał.

O AUTORZE:

Derf Backderf – amerykański twórca komiksowy, przez wiele lat rysował gazetowe paski („The City” – przyniosły mu nagrodę Nagrodę Dziennikarską Roberta F. Kennedy`ego), ma na koncie również m. in. powieść graficzną „My friend Dahmer”, w której wykorzystał swoje doświadczenia z liceum, do którego chodził razem z przyszłym seryjnym mordercą – książka została przeniesiona na deski teatru i zekranizowana, a autor dostał za nią nagrodę w Angoulême .