Feministyczna baśń

Maria Turtschaninoff, „Kroniki Czerwonego Klasztoru. Maresi”, Młody Book! 2017

Już teraz czuję, że moje pisanie sprawiło, iż to, co się wydarzyło, staje się mitem, baśnią, jedną z tych opowieści, które spowijają Czerwony Klasztor.

W w fantastycznym, przedindustrialnym świecie zdominowanym przez cywilizacje oparte na różnych formach patriarchatu, istnieje, umiejscowiona na samotnej wyspie, matriarchalna enklawa, tytułowy klasztor, gdzie nie mają wstępu mężczyźni, a mała społeczność go zamieszkująca wyznaje kult bogini zwanej Pramatką (ma w sobie zarówno pierwiastek płodny, jak i ten związany ze śmiercią), połączony z kultem wiedzy (obejmującej również magię). Klasztor szkoli adeptki (w większości prześladowane w swoich krajach z różnych powodów), by niosły wiedzę do innych krajów. Czytaj dalej Feministyczna baśń

Słuchaj, dzieweczko

Wojciech Kuczok, „Czarna”, Od Deski do Deski 2017

Słuchaj, dzieweczko!
– Ona nie słucha –
To dzień biały! to miasteczko!
Adam Mickiewicz, Romantyczność

 

Z pozoru banalna historia. Małe miasteczko, tytułowa Czarna (nazwa prawdziwa, ale wielce znacząca), wszyscy wszystkich znają. Ona samotna nauczycielka pod czterdziestkę, mieszkająca z matką, on lokalny potentat drzewny, który tkwi w małżeństwie z żoną, której nie kocha. Zakochują się w sobie (impuls wychodzi od burmistrza, z którym kobieta miała przelotny romans, a który chce się pozbyć kochanki i aranżuje jej romans z kolegą – to pierwszy znak, że historia jest jednak trochę inna niż setki jej podobnych i pierwszy punkt zaczepienia dla pisarza). Czytaj dalej Słuchaj, dzieweczko

Na światło dzienne, czyli komiksowe egzorcyzmy

scenariusz: Wanda Hagedorn, rysunki: Jacek Frąś, „Totalnie nie nostalgia”, Wydawnictwo Komiksowe, Kultura Gniewu 2017

Jest w tym komiksie scena, która idealnie oddaje strategię jego twórców. Pokój w PRL-owskim bloku. Córka (główna bohaterka) siedzi na kanapie i czyta książkę w promieniach słońca. Gdy matka zaczyna zaciągać firankę, protestuje, na co rodzicielka odpowiada: „A po co mają nas ludzie widzieć? Jeszcze zobaczą, co się u nas dzieje”. Powieść graficzna Wandy Hagedorn, która opowiada w niej o swoim dzieciństwie i wczesnej młodości, oraz Jacka Frąsia, który nadał tym wspomnieniom formę graficzną, to historia prywatna, w której przekroczenie rodzinnego tabu staje się impulsem do gestu uniwersalnego zrywania zasłon po to, by ukazać w ujawniającym wszystkie brzydkie szczegóły świetle dnia zarówno polski patriarchat, jak i dzieciństwo, które rzadko bywa wyłącznie sielanką. A wszystko to w formie osobistej psychoanalizy dokonywanej po latach. Czytaj dalej Na światło dzienne, czyli komiksowe egzorcyzmy