#testujemybestsellery (C. J. Tudor, „Kredziarz”, Czarna Owca 2018)

„Nowa królowa thrillera”, „Książę kryminału”, „Stephen King nie mógł się oderwać całą noc” – co chwila bombardują nas reklamy nowych światowych bestsellerów, przetłumaczonych na kilkadziesiąt języków, z prawami sprzedanymi na pniu do Hollywoodu. W naszej nowej rubryce będziemy dla Was sprawdzać, czy warto po nie sięgnąć, czy może tym razem lepiej sobie odpuścić. Na pierwszy ogień idzie debiutancki „Kredziarz” Angielki C. J. Tudor – miks thrillera, kryminału i horroru.

Fani Stephena Kinga (nawet ci umiarkowani) natychmiast poczują się jak w domu, chociaż akcja rozgrywa się w Wielkiej Brytanii – małe miasteczko i dwa podejścia do mrocznej tajemnicy – jedno w dzieciństwie, drugie po trzech dekadach, gdy bohaterowie są już dorośli. I chociaż autorka czerpie z klasyki pełnymi garściami (oprócz mistrza horroru spory dług wdzięczności ma też u A. Christie), to jednak czyni to w sposób na tyle świeży i po swojemu, że zrzynką nazwać tego nie sposób – jeśli już to hołdem.

Retrospekcja (1986) i wątek współczesny (2016) przeplatają się, a na końcu każdego rozdziału dostajemy zgrabny cliffhanger. Historia z lat 80. dotyczy paczki dwunastolatków, których w miarę szczęśliwe dzieciństwo przerywa seria dramatycznych wydarzeń – makabryczny wypadek w wesołym miasteczku, którego są świadkami, śmierć starszego okrutnego kolegi, brutalne pobicie wielebnego walczącego z aborcją, skandal związany z romansem nauczyciela z uczennicą. Dramatycznym wydarzeniom towarzyszą niepokojące rysunki wykonane kredą. Traumy z dzieciństwa wracają do bohaterów po trzech dekadach, gdy ktoś przysyła im w liście rysunek wisielca i… kawałek kredy. Jeden z członków dawnej paczki, narrator powieści, czterdziestoletni kompulsywny zbieracz i nauczyciel rozpoczyna prywatne śledztwo, które ujawni oczywiście całą masę tajemnic z przeszłości i zaskakujące ustalenia dotyczące tożsamości autora rysunków.

Tudor potrafi utrzymać napięcie do końca i zaniepokoić czytelnika – chociaż straszenie i tajemnice ze środka są ciekawsze niż rozwiązanie intrygi, w którym autorka trochę poświęca mocne uderzenie na rzecz oryginalnego rozwiązania współgrającego z obecną w książce społeczno-obyczajową opowieścią o utracie dzieciństwa i socjologicznym studium hipokryzji. I chociaż z dobrymi dialogami i mocnymi momentami trafnie chwytającymi zderzenie dziecka ze śmiercią i innymi dorosłymi problemami sąsiaduje z mocno banalną aforystyką, którą główny bohater podsumowuje swoje doświadczenia, to jako całość „Kredziarz” się broni. Solidne rzemiosło z ambitniejszymi (na szczęście bez przesady) wypadami, która zapewni godziwą rozrywkę na parę godzin.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *