Kolory, linie i lustra, czyli graj z Tulletem!

Hervé Tullet, „Graj w piłkę”, „Paluszkowa wyprawa”, „Gra w kolory”, „Gra luster”, „Zabawa liniami”, Insignis 2017

Tullet to mistrz prostoty. Kilka lat temu zrobił furorę książeczką „Naciśnij mnie”, w której za pomocą sprytnego chwytu zamieniał ciąg statycznych rysunków w wehikuł poruszany siłą umysłu czytelnika, przy okazji pokazując w jaki sposób “wprawiamy w ruch” każdą, również wypełnioną tekstem książkę. Jego nowa seria „Gry i zabawy” również bazuje na prostych pomysłach, by aktywizować najmłodszych czytelników. Prezentujemy pięć ostatnich propozycji w tym cyklu (w Polsce w sumie ukazało się ich dziesięć). W każdej z nich w mniejszym lub większym stopniu autor bawi się klasyczną formułą książki dla dzieci i testuje granice konwencji.

Graj w piłkę” (3-8 lat) – książka- harmonijka podziurawiona jak szwajcarski ser. Zadaniem uczestników zabawy, gdy już ustawią książeczkę na podłodze lub stole, jest trafienie piłeczką lub zgniecionym w kulkę papierem w otwory zrobione w obrazkach przedstawiających kolejne dyscypliny sportu – koszykówkę, piłkę nożną, rugby, tenis i golf. Jeśli gracze potrafię liczyć, mogą odwrócić parawanik i celować w otwory opatrzone odpowiednią punktacją.


„Paluszkowa wyprawa” (3-8 lat) – kontynuacja „Paluszkowej olimpiady” czyli teatrzyku z udziałem palców. Czytelnicy muszą przed lekturą namalować sobie na opuszkach „buźki”, by potem umieszczać je w zrobionych przez autora dziurkach w ilustracjach przedstawiających kolejne etapy podróży „paluszkowych robaczków”. Inwencją można się wykazać już podczas kreowania „twarzy” swoich bohaterów, a później w czasie odgrywania scenek i pstrykania fotek z podróży.

W tych dwóch książkach, mimo mocno uproszczonych rysunków Tullet nie odchodzi jeszcze od klasycznych przedstawień figuratywnych, na to czas przyjdzie za chwilę.


„Gra w kolory” (0-5 lat) to wprowadzenie do teorii barw i/lub test znajomości kształtów. Na kolejnych stronach czytelnik musi rozwiązywać zagadki dotyczące pochodzenia trzech kolorów – fioletowego, zielonego i pomarańczowego, przy okazji dowiadując się o roli barw podstawowych. Tullet idzie tu już mocno w stronę abstrakcji – kolory-postacie to wypełnione jednorodną barwą trójkąty, koła, prostokąty i kształty rodem z obrazów konstruktywistów i abstrakcjonistów – jedyny ich „antropologiczny” element to oczy. Ale książki najbardziej abstrakcyjne zostawiliśmy na koniec.


„Gra luster” (0-3 lat) – Tullet wykorzystuje tu naturalne zainteresowanie małych dzieci odbijającymi obraz powierzchniami – w internecie znaleźć można liczne opisy ich zaaferowania w czasie zabaw lusterkami, rolę tych przedmiotów w budowaniu samoświadomości (sprawdza ją tzw. „test lustra”, który poza ludźmi przechodzą tylko niektóre zwierzęta), a także zestaw ludowych przesądów, wśród których jest i ten, że nie powinno się pozwolić zaglądać dziecku do lustra przed chrztem, bo może w nim zobaczyć diabła, który zwiedzie je na złą drogę;-)

Tullet proponuje tym razem książeczkę, której strony powleczono folią odbijającą obraz w różnym stopniu, w zależność od oddalenia – z bliska twarz i przedmioty będą wyraźniejsze. Na kolejnych kartach znalazły się pociągnięte czarnym tuszem abstrakcyjne wzory tworzące świat przedstawiony, w którym, wraz z otwarciem książki, pojawia się, jako główny bohater, odbiorca ze swoją twarzą. Wspomniane wzory, odbijające się nawzajem w lustrzanych powierzchniach, umożliwiają obserwację multiplikacyjnej siły luster, a otwory w kartach pozwalają wprowadzić do zabawy palce (tak jak w „Paluszkowej wyprawie”), czy mocne źródła światła. Może też być książka generatorem świetlistych „zajączków”.


I wreszcie najbardziej abstrakcyjna „Zabawa z liniami” (0-6 lat) – nie ma ani klasycznej fabuły, ani żadnych bohaterów. Strony wypełniają tytułowe linie – różowe i żółte – ułożone w proste wzory. Karty zostały przecięte na skos, tak by można je dowolnie kombinować. Ta książeczka wspomoże ćwiczenia geomotoryczne (faktury można, dla lepszej koordynacji ręki przerysowywać lub wodzić po nich palcem – tak robiło dziecko jednej z blogerek, która pisała o „Zabawie liniami”) lub posłużyć jako aktywizujący bodziec dla bardzo małych dzieci – chociaż z aktywizowaniem lepiej nie przesadzać;-), ale jest również ładnym przedmiotem (tak jak zresztą każda książeczka w serii, ale ta ze względu na śmiałość pomysłu, podoba mi się najbardziej), nawiązującym pomysłowo do dziedzictwa op-artu i oswajającym dziecko z przekazem abstrakcyjnym.

Książeczki Tulleta z serii „Gry i zabawy” to, mimo że czasem warstwa graficzna dominuje nad treścią – ambitny i przystępny zarazem eksperyment śmiało eksplorujący rozmaite tematy i sposoby aktywizowania młodego odbiorcy – różnorodność sprawia, że łatwiej można znaleźć pracę, która trafi do naszego dziecka, a wysoki poziom ilustracji gwarantuje, że stanie się ona również szkołą graficznego smaku. A cała seria to dobry sposób, by zacząć przygodę z książką.

O AUTORZE:

Hervé Tullet – nagradzany i popularny w wielu krajach francuski grafik, ilustrator i twórca książek dla dzieci; w serii “Gry i zabawy” ukazały się również: “Gra cieni”, “Paluszkowa olimpiada”, “Ruszaj w drogę”, “Zabawa w oczka”, “Znajdź różnice”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.