Wszystkie żywoty Enrica Marca

Javier Cercas, „Oszust”, Noir Sur Blanc 2016

fot. Camil Tulcan
fot. Camil Tulcan

Javier Cercas to mistrz przekuwania literackich projektów skazanych na porażkę w olśniewające sukcesy. Tak było z „Anatomią chwili”, książką o przejściu od frankistowskiej dyktatury do demokracji udowadniającą, że sam trud poszukiwania prawdy może zaowocować świetną literaturą, tak jest z jeszcze lepszym i bardziej uniwersalnym, mimo mocnego osadzenia w hiszpańskiej historii ostatnich stu lat, „Oszustem”.

Tytułowy „Oszust” to Enric Marco Battle, Katalończyk, szef organizacji zrzeszającej hiszpańskie ofiary nazistowskich obozów koncentracyjnych,  chodzący w glorii antyfrankistowskiego opozycjonisty i więźnia obozu we Flossenbürgu, gdzie miał trafić w ramach deportacji Hiszpanów z terenów okupowanych przez III Rzeszę.

W 2005 roku, gdy Marco miał 84 lata, historyk Benito Bermejo odkrył, że jego rzekoma deportacja jest fikcją, a Battle trafił do Niemiec dobrowolnie jako robotnik-ochotnik w ramach umowy między reżymami Franco i Hitlera. Wkrótce okazało się, że nie jest to jedyne kłamstwo w życiu Marco i na jaw wyszło, że siedział nie w obozie, ale w więzieniu, a jego rzekoma antyfrankistowska działalność, która przyniosła mu, już w momencie przechodzenia od dyktatury do demokracji, fotel sekretarza jednego z największych związków zawodowych w kraju, również została wymyślona.

Cercas długo nie chciał pisać o Marco, między innymi dlatego, że, jak pisał, „niemożliwe było (…) opowiedzenie [tej historii] bez kłamstwa”, a zależało mu na tym, by stworzyć opowieść non-fiction. Kiedy wreszcie zdecydował się podjąć rękawicę spełniły się wszystkie jego najgorsze przeczucia, a sam proces pisania okazał się drogą przez mękę – pisarz musiał dokonać benedyktyńskiej kwerendy, a w dodatku przyszło mu zmierzyć się z mistrzem fałszowania własnej historii.

Sam opis mozolnego śledztwa i słownych potyczek z Marco, w czasie których autor wydzierał mu kawałki prawdy jest pasjonujący i ujawnia, oczywiście w pewnym przybliżeniu możliwe motywy działania bohatera, ale stanowi on rodzaj szkieletu dla rozbudowanych partii eseistycznych, w których Cercas bierze się za bary z trzema wielkimi problemami, które boleśnie sprawa Marco obnaża – jeden z nich dotyczy historii, dwa literatury.

Najpierw o historii. Sprawa Marco jest dla pisarza znakiem porażki, „tak zwanej pamięci historycznej” (ten ironiczny refren przewija się przez całą książkę), która zastąpiła w Hiszpanii rzetelne rozliczenie się z historią za pomocą chłodnych i obiektywnych metod naukowej historii i spowodowała, że „demokracja hiszpańska została zbudowana na wielkim zbiorowym kłamstwie” – większość narodu, tak jak bohater tomu, zapożyczyła dla siebie doświadczenia przeciwników frankistowskiego reżymu, podczas gdy sama starała się być dla niego niewidzialna.

Kwestie literackie, mocno obecne w książce dotyczą dwóch kwestii – pierwsza to pytanie o dwuznaczną tożsamość literatury, która karmi się zmyśleniem, by mówić prawdę. Czy pisarze aż tak bardzo różnią się od oszustów w typie Marco? – zastanawia się Cercas.

I wreszcie pytanie najbardziej fundamentalne – o sens literatury. Przy lekturze „Oszusta” wielokrotnie przychodzi na myśl Miłoszowa fraza „„Czym jest poezja, która nie ocala Narodów ani ludzi”?, bo Cercas najpierw chce zrozumieć motywację swego bohatera, ale później wyznacza sobie cel dużo ambitniejszy, by, konfrontując go z prawdą ocalić… Tyle że, jak sam wielokrotnie pisze, wie doskonale, że „Rzeczywistość zabija, fikcja ocala”.

Świetnie skonstruowana, mistrzowsko wykorzystująca suspens i bogate środki literackie (oprócz wspomnianych „refrenowych wstawek” pojawia się tu np. niezwykła imaginacyjna rozmowa z Marco), uniwersalna i szczera w portretowaniu pisarskich rozterek książka Javiera Cercasa mocno angażuje czytelnika i pokazuje, że sukces w dochodzeniu do prawdy czeka tylko na tych, którzy potrafią przyznać, że wszystkiego i na pewno wiedzieć nie będziemy nigdy.

oszust

O AUTORZE:

Javier Cercas: hiszpański prozaik, autor opowiadań, powieści i książek non-fiction, stale współpracuje z dziennikiem “El Pais”