Stanisław Barańczak, „Odbiorca ubezwłasnowolniony”, Ossolineum 2017 – recenzja

Barańczak, Odbiorca ubezwłasnowolniony - recenzja

Mass culture made in PRL

Nałogowym oglądaczom seriali i specjalistom od kultury popularnej, zawodowym krytykom i blogerom-amatorom – nowa-stara książka Stanisława Barańczaka o kulturze masowej to wielopak ;-), który przyda się przynajmniej kilku grupom odbiorców.

Nie wszystkie jego części oczywiście zainteresują wszystkich, bo różnego wymagają od czytelnika przygotowania (od ogólnej orientacji do wstępnych przynajmniej szlifów akademickich w humanistyce), ale taki już urok książek próbujących zebrać dorobek w jednej dziedzinie pisarza tak wszechstronnego jak Barańczak (szczegóły w ramce pod koniec tekstu).

Książkę, chociaż mocno osadzoną w realiach PRL-owskich, i głównie z nich czerpiącą przykłady, daje się czytać na wielu poziomach.

Jest to więc opowieść o tym, jak PRL-owska propaganda z różnym skutkiem usiłowała zaprząc kulturę masową do swoich celów, wyjaśniająca dlaczego rzadko mogło się to udać (przy okazji autor demaskuje rozmaite mechanizmy propagandy w ogóle).

Ale dla czytelnika, którego mniej interesuje ten temat, Barańczak ma do zaoferowania również coś w rodzaju uniwersalnego traktatu o mechanizmach kultury masowej, bo PRL-owskie popuniwersum analizuje wykorzystując do tego osiągnięcia czołowych, głównie zachodnich (m. in. Marshall McLuhan,Edgar Morin, Umberto Eco), badaczy i wpisując się w szerszą debatę, co nie tylko daje mu tytuł jednego z pionierów poważnej refleksji nad kulturą masową i popularną w naszym kraju, ale czyni z jego książki syntetyczne podsumowanie rozmaitych osiągnięć zachodnich, wzbogacone o własne przemyślenia. A całość prezentowanego zbioru to wyrażany na rozmaite sposoby rodzaj manifestu i pozytywnego programu krytyki masowej kultury, który niewiele stracił na aktualności i dostarcza narzędzi nie tylko krytykowi, ale również widzom. Program ów można sformułować w kilku punktach.

1. Czas krytyki „arystokratycznej” dobiega końca, a kultura masowa zasługuje na poważną ocenę i analizę

W tej akurat sferze nastąpiły spore zmiany – recenzje i omówienia już nie tylko kryminałów (za które trochę oberwało się Barańczakowi od Kazimierza Wyki), ale komiksów i gier komputerowych, nie mówiąc już o muzyce rozrywkowej na stałe zagościły na łamach największych drukowanych mediów, są żywiołowo komentowane jak internet długi i szeroki, a coraz chętniej sięgają po nie również naukowcy. Sprawia to, że uniwersum kultury traktowane jest tak, jak chciał tego Barańczak, który twierdził, że:

2. Nie ma kultury „wysokiej” i „niskiej” – jest tylko zła i dobra

Po pierwsze dlatego, że inspiracje są obopólne (sięgając do nowszych przykładów wystarczy przypomnieć chociażby „Pulp Fiction”), a w obrębie kultury masowej, nie sięgającej po wzorce z tej „wyższej” pojawiają się zjawiska wybitne same w sobie (przypomnijmy za Barańczakiem chociażby jazz i jego „ludowe” korzenie).

Bardziej egalitarne traktowanie rozmaitych produkcji pozwala znacząco poszerzyć spektrum badanych zjawisk – Barańczak zupełnie na serio (co nie znaczy, że bez poczucia humoru) analizuje nie tylko powieść milicyjną, teksty piosenek z festiwali, Polską Kronikę Filmową, westerny i seriale, ale również komentarze sportowe Jana Ciszewskiego, neony, dziennikarską interpunkcję, psychozabawy, gesty piłkarzy i piosenkarzy, a nawet figury złożone z ludzi lub coś, co dziś znamy jako „kartoniady”.

Pojawia się tu jednak od razu oczywiście pytanie o metody analizy (autor łączy warsztat krytyka literackiego z zacięciem socjologa, który widzi w popculture zwierciadło społecznych pragnień, kompleksów i nastrojów) i kryteria oceny, a jako rzecze Barańczak:

3. Głównym kryterium oceny utworów kultury masowej powinno być ubezwłasnowolnienie odbiorcy

Ta zasada wprowadza centralne dla tomu pojęcie ubezwłasnowolnienia, czyli, mówiąc w pewnym skrócie, pytanie o to, czy utwór zachęca odbiorcę do wysiłku intelektualnego i zostawia mu pole do własnej interpretacji i wyboru, czy, zwalniając z wysiłku, pozwala na „ucieczkę od wolności”, zmusza do zinterpretowania odbioru zgodnie z perswazyjnym, propagandowym i jednoznacznym przekazem. W najciekawszym chyba w całym tomie szkicu Barańczak za pomocą narzędzi literaturoznawczych demaskuje propagandowy charakter powieści milicyjnej i udowadnia, że podporządkowanie jej niweczy artystyczną wartość dzieła. I tylko ci, którzy o tym pamiętają są w stanie uczynić zadość czwartej z zasad Barańczaka:

4. Odbiorcy kultury masowej należy się szacunek, który objawia się zarówno w wysokiej jakości utworu, jak i poważnym potraktowaniu czytelnika

PIĘCIOPAK BARAŃCZAKA
Adam Poprawa, autor wyboru i znakomitego posłowia, postanowił w jednym miejscu zebrać „większość tekstów Sanisława Barańczaka poświęconych kulturze masowej i popularnej. Powstał w ten sposób gruby tom, który zawiera dwie książki i sporo innych tekstów. Przede wszystkim więc wydanego tylko na emigracji i w drugim obiegu „Czytelnika ubezwłasnowolnionego”, poświęconego „perswazji w masowej kulturze literackiej PRL” – książkę bliską poetyce naukowej (chociaż i tu daje o sobie znać literacki temperament autora). Oprócz tego dwa cykle, lżejszych już nieco felietonów (oba w książkowych wersjach nigdy nie wydane, chociaż „Odbiorcę…” Barańczak do druku przygotowywał) – „Dziennik TV”, w których autor „Chirurgicznej precyzji” przez dziesięć miesięcy komentował na bieżąco, to co widział na srebrnym ekranie i „Odbiorcę ubezwłasnowolnionego”, zawierającą felietony poświęcone rozmaitym przejawom kultury masowej – od neonów, przez komentarze sportowe na serialach kończąc. Skład tomu uzupełniają parodystyczne recenzje filmowe o nieistniejących remake`ach polskich i światowych hitów (np. „Czterej pancerni i siedmiu samurajów, czyli dwunastu gniewnych ludzi (pies też człowiek).” oraz wybór krótkich wypowiedzi rozproszonych w rozmaitych tekstach.

Barańczak pokazuje w „Odbiorcy” kilka literackich twarzy – mistrza ezopowej mowy (w tekstach, które ukazały się w oficjalnym obiegu), wytrawnego felietonisty, analityka i naukowca, a także parodysty (w recenzjach nieistniejących filmów).

Teksty z „Odbiorcy ubezwłasnowolnionego” dobrze zniosły próbę czasu – zawarty w nim program krytyki mass culture pozostaje aktualny do dziś i uniwersalny, analizy utworów, które powstały w czasach PRL-u to cenne świadectwo ówczesnego życia kulturalnego, a mechanizmy propagandy okażą się brutalnie aktualne, gdy zamiast słów „komunizm” i „PRL” podstawimy „konsumpcjonizm”.

Barańczak, Odbiorca ubezwłasnowolniony - recenzja

O AUTORZE:

Stanisław Barańczak – zmarły w 2014 roku wybitny poeta, tłumacz, eseista, felietonista, krytyk literacki; przełożył całego Szekspira i masę szacownych klasyków, ale w jego translatorskim portfolio byli również Bob Dylan, Ursula K. Le Guin i Dr. Seuss; za tom „Chirurgiczna precyzja” zdobył Nike

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz