“Producenci”, Antoine Bello, Sonia Draga 2018 – recenzja, trylogia KFR, tom. 3

Szkoła podejrzliwości

Po fajerwerkach w końcówce poprzedniego tomu, akcja finałowej odsłony sagi o Konsorcjum Fałszowania Rzeczywistości idzie trochę w inną, niż można by się spodziewać, stronę, i ci, którzy, tak jak ja, liczyli na równie emocjonującą jak poprzednio tajemnicę, trochę się zawiodą. Nie znaczy to, że Bello nie przygotował dla czytelników atrakcji z mocną zagwozdką w finale i mimo że w ostatnim tomie jest kilka zgrzytów, „Producenci” i tak wybijają się zdecydowanie ponad przeciętność i dają sporo czytelniczej satysfakcji, a całość trylogii to jedno z najciekawszych dokonań współczesnego thrillera, nie tylko tego spod znaku spiskowej teorii dziejów.

Tych, którzy nie sięgnęli po dwie poprzednie części, odsyłamy do naszych recenzji i do streszczenia, które znajdą na początku tego tomu. My przypominamy tylko, że trylogia to historia Islandczyka, Sliva Dartunghuvera, który zwerbowany do tajnej organizacji znanej jako Konsorcjum Fałszowania Rzeczywistości, zajmującej się preparowaniem faktów, by wpływać na bieg historii, pnie się w jej hierarchii, by w tym tomie decydować o głównych kierunkach rozwoju KFR-u.

Fakt, że w poprzedniej części poznał wreszcie cel działania organizacji, sprawia, że fabuła odrobinę rozpada się na trzy duże epizody, same w sobie wciągające, których w całość nie są w stanie do końca spiąć ani wątek skomplikowanej relacji Sliva z jego nemezis z poprzednich części, ambitną hakerką i genialną falsyfikatorką Leną Thorsen, ani tym bardziej zasygnalizowana na początku tomu śmiertelnie niebezpieczna dla istnienia organizacji afera wynikająca z zagubienia przez nieuważnego agenta teczki z odrzuconymi scenariuszami falsyfikowania rzeczywistości, które w niepokojący sposób zaczynają się ziszczać. Sytuację ratuje trochę finałowy twist (ale on spina już całość trylogii) i użycie problemów filozoficznych jako sposobu na budowanie napięcia (zwłaszcza w znakomitych partiach z eks-agentem, fałszującym rzeczywistość dla zysku).

Bello domyka w tym tomie wątki z poprzednich części po raz kolejny tworząc rozbudowany i błyskotliwy komentarz do współczesnych wydarzeń – tym razem będą to wybory, w których wygrał Barack Obama (chociaż my obejrzymy je z perspektywy Sarah Palin), epidemia świńskiej grypy, wybuch wulkanu na Islandii (tego, którego nazwy nie da się wymówić), katastrofa spowodowana wyciekiem ropy w Zatoce Meksykańskiej i obsesja związana z końcem świata, który miał nadejść według kalendarza Majów w 2012 roku; w tę ostatnią po trosze wpisuje się stworzony przez bohaterów przewrotny scenariusz stanowiący skrzyżowanie Indiany Jonesa z reality show.

Demaskatorskie ostrze Bello, które obnażało w poprzednim tomie mechanizmy politycznej kuchni, tym razem zostanie skierowane przeciw mediom – francuski pisarz pokaże, że to one są dzisiaj prawdziwym kingmakerem – podatnym niestety na manipulacje.

Rozszerza również Bello zakres swoich historiozoficznych refleksji o kolejne rozważania dotyczące tego czym jest w istocie prawda historyczna i czy można ją negocjować. I znów kontruje niezbędną dla myślącego człowieka podejrzliwość żarliwym pragnieniem idealizmu – i chociaż w tym ostatnim ponosi porażkę i jako filozof, i jako pisarz, nie zmienia to faktu, że jego próba, opakowana w efektowną fabułę, imponuje i nie pozostawia obojętnym.

„Producenci” to wreszcie chyba ta z części trylogii, która najmocniej stawia pytania o literaturę – mamy tu traktat o sile dobrej opowieści, postacie, które asymilują efektowną nieprawdę do tego stopnia, że staje się ona częścią ich osobowości i zamienia je po trosze w literackich bohaterów. Jest wreszcie ogólne przesłanie całej trylogii – wielka apoteoza literatury.

Chociaż wspomniana epizodyczność odbiera powieści nieco epickiego rozmachu, poza tym Bello utrzymuje bardzo wysoki poziom poprzednich części. Każda z akcji agentów KFR-u została opracowana z pietyzmem, który pozwala nie tylko uwiarygodnić powieściową kreację, ale również zrozumieć skomplikowane mechanizmy rządzące światem, a Bello dorzuca do galerii udanych postaci przynajmniej dwóch nietuzinkowych bohaterów i pogłębia znacząco portret jednej z czołowych postaci. W finale dochodzi również do czegoś w rodzaju zakwestionowania centralnej roli głównego bohatera. Co ważne, nawet w momentach słabszych (romans, idealistyczna wizja) Bello, dzięki staranności, poczuciu humoru i udanym pomysłom, zdecydowanie wybija się ponad gatunkową sztampę.

Cała trylogia to zachęta do krytycznego myślenia, która każe przyglądać się sceptycznie zarówno medialnym przekazom i słowom polityków, jak i teoriom konstruowanym przez zwolenników spiskowej teorii dziejów. Nachodzi mnie zresztą myśl, że przygotowane przez Bello zwroty akcji i drugie, trzecie, a nawet czwarte „dna” powieści nie zawsze były dla mnie zaskakujące, bo lekcje podejrzliwości zawarte w jego świetnej trylogii nie poszły na marne.

Poprzedni tom: “Wywiadowcy”

O AUTORZE:

Antoine Bello – nagradzany francuski pisarz; „Producenci” to ostatni tom trylogii o Konsorcjum Fałszowania Rzeczywistości

PODAJ DALEJ! Facebooktwittermail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz