„Gotowi na przemoc. Mord, antysemityzm i demokracja w międzywojennej Polsce”, Paweł Brykczyński – recenzja

Brykczyński, Gotowi na przemoc - recenzja

Przypadek i premedytacja

Wciągające niczym thriller i świetnie udokumentowane historyczne śledztwo w sprawie słów i czynów służy ukazaniu, że zamach na Gabriela Narutowicza miał, jak pisze Paweł Brykczyński, “głęboki wpływ na rozwój nacjonalistycznego dyskursu w Polsce; pomaga też wyjaśnić nadzwyczajny wzrost antysemityzmu w okresie międzywojennym”.

Główna teza „Gotowych na przemoc” wygląda mniej więcej w ten sposób: endecja uczyniła z antysemityzmu swoje główne narzędzie polityczne i to nie wcale w latach 30., bo „już w czasie wyborów 1922 roku nienawiść endeków do Żydów daleka była od jakiegokolwiek umiarkowania”. To właśnie wówczas, gdy w wyniku wyborów okazało się, że mniejszości narodowe, w tym Żydzi zdecydują na czyją stronę przeważy szala zwycięstwa przy wyborze prezydenta, endecy wprowadzili do dyskursu publicznego „doktrynę polskiej większości”, która de facto odmawiała prawa udziału w życiu publicznym wszystkim, nie mogącym wylegitymować się polskim pochodzeniem etnicznym i stała w ostrej sprzeczności z koncepcją „narodu państwowego” promowaną przez piłsudczyków i lewicę.

Wybór i zamordowanie Narutowicza okazały się, pisze Brykczyński, w tym sporze decydujące. Najpierw doszło do „antysemickiej orgii” (tak nazywa to autor) na ulicach Warszawy (bito posłów (!) i przypadkowych przechodniów o semickich rysach, doszło do zamieszek – wszystko to przy, bardzo często, biernej postawie policji).

A potem Eligiusz Niewiadomski strzelił prezydentowi w plecy. Co ważne, gorące teraz po drugiej stronie emocje, zdołali ostudzić lewicowi liderzy, a nikt (ani prawica, pozbawiona lidera, jak pisze Brykczyński, ani Piłsudski) nie sięgnął po leżącą „na ulicy” władzę.

Marszałek Maciej Rataj zdołał opanować sytuację i szybko przeprowadził kraj przez interregnum, doprowadzając do stabilizacji, ale mleko już się rozlało, bo od tego momentu, „doktryna polskiej większości” poparta argumentami siły, strachem o stabilność państwa, a także własne polityczne interesy skutecznie zmusiły lewą stronę sceny politycznej do uwzględniania tej doktryny w swoich rachubach politycznych (mimo braku akceptacji do stojącego za nią antysemityzmu) i do niemal zupełnego zaprzestania walki o polityczne równouprawnienie mniejszości.

Dlatego właśnie, jak pisze Brykczyński, „wbrew temu, co często twierdzili historycy, wydarzenia grudniowe, należy ostatecznie uznać za zwycięstwo narodowych demokratów”. Autor szuka w nich również początku drogi (zaznaczając, że o prostym związku przyczynowo-skutkowym mowy być nie może), prowadzącej do powstania po śmierci Marszałka, postpiłsudczykowskiego OZN-u, “który przyswoił gospodarczy i polityczny antysemityzm, dość jawnie starając się dotrzeć do licznych, rozproszonych środowisk narodowodemokratycznych”.

Ciekawym wątkiem książki Brykczyńskiego, w którym autor również kwestionuje zastane przekonania, jest kwestia ewentualnego szaleństwa Eligiusza Niewiadomskiego i problemy jakie jego czyn sprawił prawicy – autor twierdzi, że jakkolwiek “pytania dotyczące zdrowia psychicznego Niewiadomskiego nigdy zapewne nie zostaną rozstrzygnięte definitywnie”, to „jego światopogląd nie był ani niewytłumaczalny, ani szalony, lecz tak naprawdę nie odbiegał szczególnie od głównego nurtu polityki kulturalnej Narodowej Demokracji”, a prawica, po początkowym odcięciu się od działań „szaleńca”, szybko zmieniła go w męczennika narodowej sprawy.

Co ważne autor ukazuje całą tę historię w sposób niezwykle zniuansowany, bez pochopnych uogólnień, co pozwala mu nakreślić historiozoficzną wizję, w której rządzą dwie wielkie siły – przypadek i premedytacja. Gabriel Narutowicz został wybrany na prezydenta istotnie trochę z przypadku, fakt, że języczkiem u wagi stała przy tym wyborze mniejszość żydowska nie był przez nikogo planowany. Ale przypadkowe warunki, jak zauważa Brykczyński, zostały wykorzystane z premedytacją – nagonka prawicowej prasy na kandydata idealnego, by przedstawiać go jako „mędrca Syjonu” została wykorzystana jako narzędzie polityczne, a Eligiusz Niewiadomski świetnie wiedział dlaczego naciska spust swojego Browninga.

Paweł Brykczyński, „Gotowi na przemoc. Mord, antysemityzm i demokracja w międzywojennej Polsce”, Krytyka Polityczna 2017

Brykczyński, Gotowi na przemoc - recenzja

O AUTORZE:

Paweł Brykczyński – historyk i politolog, absolwent University of Toronto, pracownik naukowy University of Michigan

PODAJ DALEJ! Facebooktwittermail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz