Martyna Bunda, „Kot niebieski” / Dominika Słowik, „Zimowla” – kalejdoskop, recenzja

Martyna Bunda, Kot niebieski - recenzja   Dominika Słowik, Zimowla - recenzja

kalejdoskop#16 – Kobiety trzymają się mocno!

Z drugą książką jest jak z drugą płytą. To czas potwierdzania talentu zasygnalizowanego w debiucie. Jedną dobrą książkę może, a nawet powinien, jak mówi klasyk, napisać każdy. Druga to już prawdziwy egzamin na pisarza. Martyna Bunda i Dominika Słowik właśnie go zdały. Ich świetne drugie powieści łączy sięganie po inspirację na prowincję, rozmach, kapitalne postacie, błyskotliwa psychologia i talent do opowiadania, a także to, że realizm ściera się u nich z pomysłową fantastyką, po to, by opisywać dwoistość świata… // Martyna Bunda, „Kot niebieski” Wydawnictwo Literackie 2019, s. 416 / Dominika Słowik, „Zimowla” Znak 2019, s. 400

Martyna Bunda, Kot niebieski - recenzjaMartyna Bunda, „Kot niebieski” // Autorka znów szuka tematu w swojej małej ojczyźnie, na Kaszubach.

Akcja jej nowej, napisanej z rozmachem (kilku głównych bohaterów, czas akcji rozciągnięty na prawie 650 lat) powieści rozgrywa się w pustelniczym klasztorze założonym w dzisiejszych Kartuzach i w jego okolicach.

Centrum narracji stanowią losy kilku generacji bohaterów wśród których będą m. in. zakonnica, która jako nastolatka została porwana i o mały włos wydana za mąż za lokalnego możnowładcę, by później zostać mistyczką i dać się zamurować żywcem, dzikie dziecko, które, gdy dorośnie, zostanie katem i po długim procesie socjalizacji dopuści się niszczącej wszystko zbrodni, będzie też pewien zakonny brat, który sztukę stapiania się z naturą opanuje do takiego mistrzostwa, że zniknie…

Opowieść Bundy ma wiele planów, a do każdego z nich autorka dobrała odpowiednią technikę literacką. Opowiedzmy o najważniejszych. „Kot niebieski” jest więc pisaną z dbałością o szczegół powieścią historyczną o wielkich przemianach cywilizacyjnych, jest świetnym studium psychologicznym. To także, utrzymaną w klimacie realizmu magicznego (tu sporą rolę odegrają m.in. tytułowe niebieskie koty) opowieścią o naturze świata.

Bunda czerpie tu z dokonań fizyki, która od kilku wieków zastanawiała się nad dwoistą naturą światła, czasami zachowującego się jakby było złożono z cząstek, a czasem jak fala.

Autorka wykorzystuje tę dwoistość, by zbudować z niej wielką, rozciągającą się na całą powieść metaforę dopełniających się i przeplatających w historii świata i człowieka przeciwieństw – nauki i religii, natury i cywilizacji, materializmu i mistycyzmu, kobiety i mężczyzny itd., bo wymieniać można by bardzo długo.

Sugestywna (zarówno w liryzmie, jak i ukazywaniu brutalnej strony świata), bardzo ambitna, a jednocześnie napisana przystępnie i z polotem, wciągająca proza.


Dominika Słowik, Zimowla - recenzjaDominika Słowik, „Zimowla” // Powieść wpisująca się w ciąg utworów tworzonych przez literackich opowiadaczy-mitotwórców, takich jak Bruno Schulz, Jerzy Pilch czy Gabriel Garcia Marquez, którzy doświadczenie życia na prowincji zamieniają w znakomitą literaturę. Akcja rozgrywa się w Cukrówce, małopolskim miasteczku leżącym w Dolinie Zmornickiej. Mieszka tam główna bohaterka i narratorka, córka księgowego, który został wróżbitą i pracownicy muzeum.

Narratorka odtwarza, z cudzych wspomnień i własnej pamięci, kilka ostatnich dekad z życia miasteczka, zwieńczonych dramatycznymi, jak nam to od początku zapowiada wypadkami z lata 2005 roku.

Wydarzenia historyczne (zwłaszcza przełom 1989 roku) mieszają się z cudownymi (niektóre w stylu realizmu magicznego), a na opowieść składa się kilka wątków skoncentrowanych wokół głównych postaci – m. in. despotycznej babki-komunistki, pewnego tajemniczego, i jak wszystko na to wskazuje, trochę szalonego pszczelarza, mieszkającego na działkach, przetrzymującego klucz do ukrytego skarbu, dyrektora muzeum, o którym niektórzy twierdzą, że żył prawie dwieście lat oraz rówieśniczki głównej bohaterki, córki lokalnego polityka i biznesmena, która nocami lunatykuje nago po mieście, śpiewając na dachach domów.

Napisaną z polotem książkę Słowik można potraktować po prostu jako skarbczyk niezwykłych, wciągających opowieści, zestaw kapitalnych portretów frapujących postaci, ale też, i tu najbliżej jej do Schulza, próbę zamiany prowincjonalnego mikroświata w teren pełnego napięcia ścierania się wielkich sił – rzeczywistości z mitem i legendą, kobiecego z męskim, historii z pamięcią jednostki…

PODAJ DALEJ! Facebooktwittermail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz