„My dwie, my trzy, my cztery”, Sarah Crossan – recenzja

My dwie, my trzy, my cztery, Sarah Crossan - recenzja

Wyjście z kokonu

Nie chcielibyście przeżyć tego, co Apple.

Dziewczynka ma 13 lat. Od jedenastu czeka na matkę, która zostawiła ją u babci w Wigilię. Ojciec ożenił się po raz drugi z niezbyt sympatyczną macochą i właśnie spodziewają się dziecka.

Babcia jest odpowiedzialna i troskliwa, ale wymagająca i nadopiekuńcza – np. ciągle czeka na Apple po szkole, chociaż żaden z rodziców kolegów tego nie robi. Apple ma jedną przyjaciółkę, ale Pilar właśnie wpadła w orbitę szkolnej supergwiazdy (i superzołzy przy okazji). A starszy od niej o pięć lat chłopak, w którym Apple się kocha, nie wie o jej istnieniu.

To oczywiście dopiero początek kłopotów, bo wkrótce Apple zderzy się czołowo ze światem i dostanie szybką i bolesną lekcję dojrzałości, ale w tym momencie nie sposób dalej opowiadać, by nie zepsuć czytelnikom zaskoczeń.

Sarah Crossan, znana już ze znakomitego poematu „Kasieńka” (o Polkach w Wielkiej Brytanii), potwierdza pisarski potencjał w pierwszej wydanej na polskim rynku powieści.

Zgrabnie wysnuwa thriller psychologiczny z powieści obyczajowej, nie stosując żadnych udziwnień, wykorzystując za to psychologiczne portrety postaci, które potrafi oddać z dużą klasą – show kradnie Rain, ruda dziesięciolatka nie rozstająca się lalką, którą uważa za swoje dziecko i domaga się kupowania dla niej prawdziwego jedzenia i pieluch, ale potrafi również wykorzystać pięści, by zawalczyć o swoje.

Sporą rolę w fabule odegra poezja – Apple jest w tej dziedzinie uzdolniona, ale, mimo zachęt nowego nauczyciela (przypominającego trochę tego ze „Stowarzyszenia Umarłych Poetów”), woli chować się za murem nudnych i nieszczerych wypracowań, niż pokazać bolesną i literacko wartościową, prawdę.

Siłą książki jest również język, bo Crossan, co doskonale oddała tłumaczka, Małgorzata Glasenapp, czuje się równie dobrze w subtelnych określeniach poetyckich, co świadczących o „uchu” na język, młodzieżowych dialogach.

Opowieść o manipulacji, dziecięcej samotności i wychodzeniu z rozmaitych kokonów zapewniających bezpieczeństwo, ale zamykających na możliwości, które daje świat i życie spodoba się nie tylko nastoletnim czytelnikom prozy obyczajowej, ale również dorosłym miłośnikom gatunku.

Wszystko to sprawia, że na pewno nie chcielibyście przeżyć tego, co Apple, ale będziecie chcieli o tym przeczytać.

Sarah Crossan, „My dwie, my trzy, my cztery”, Dwie Siostry 2018, s. 304

My dwie, my trzy, my cztery, Sarah Crossan - recenzja

Wiek 13+

O AUTORCE:

Sarah Crossan – irlandzka pisarka specjalizująca się w literaturze dla starszej młodzieży; zdobywczyni prestiżowego Carnegie Medal (za “One” – jeszcze nie tłumaczona na Polski); jej utwory znalazły się również dwukrotnie na tzw. krótkiej liście do tej nagrody

 

PODAJ DALEJ! Facebooktwittermail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz