„Czterdzieści i cztery”, Krzysztof Piskorski – recenzja

Czterdzieści i cztery, K. Piskorski - recenzja, romantyzm, steampunk
Fot: Cybershot800i

A imię jego…

Krzysztof Piskorski w “Czterdzieści i cztery” bierze się za bary, oczywiście z przymrużeniem oka, z największą zagadką polskiego romantyzmu. Przy okazji błyskotliwie bawi się niemal wszystkimi najważniejszymi motywami i postaciami epoki, również w jej europejskim wydaniu. Smaczku opowieści dodają wątki fantastyczne utrzymane w konwencji steampunk i koncepcja wieloświata znana ze współczesnej fizyki.

Akcja rozgrywa się w tytułowym 1844 roku, w alternatywnej wersji znanej nam historii

Oto kilka dekad wcześniej odkryto w jaki sposób wykorzystywać energię próżni. Pozwala to na tworzenie dużo wydajniejszych silników parowych, potężnych broni i, co najważniejsze, podróże między alternatywnymi wersjami znanego nam świata. Największe mocarstwa oczywiście ochoczo kolonizują multiświat i pozyskują w nim rozmaite stwory, np. smoki wykorzystywane w walce.

Energia próżni wpłynęła na historię świata również w ten sposób, że Napoleon zdołał wygrać bitwę pod Lipskiem i przedłużyć dynastię. Oznacza to, że do 1844 roku przetrwało Księstwo Warszawskie, a rządzący nim książę Józef Poniatowski nie zginął w nurtach Elstery.

Nie znaczy to, że Polacy przestali walczyć. Wywołali już jedno nieudane powstanie, a teraz, wobec politycznego wrzenia w całej Europie, Rada Emigracyjna, na której czele stoi Juliusz Słowacki, wysyła do Londynu Elizę Żmijewską, skrytobójczynię obdarzoną licznymi talentami, weterankę tegoż powstania. Ma ona zgładzić w pokazowym zamachu najbogatszego Polaka w Anglii, który zdradził niegdyś powstańców i pomógł Rosji zdusić insurekcję.

Bohaterka spotka na swojej drodze całą plejadę sław

M.in. poruszającego się na wózku inwalidzkim lorda Byrona, który nie zginął w Grecji i kieruje tajnym stowarzyszeniem zwalczającym negatywne skutki używania energii próżni, pewnego podróżnika, z którego po wyprawie do jednego z alternatywnych światów pozostała jedynie w pełni świadoma i dość gadatliwa głowa, noszona wszędzie przez inteligentnego owada wielkości człowieka, założycieli Scotland Yardu, usiłujących schwytać główną heroinę oraz Adama Mickiewicza i osobę, którą wieszcz ukrył pod kryptonimem „44”.

W finale bohaterce przyjdzie zaś wybierać między miłością ojczyzny a ocaleniem znanego jej świata…

Krzysztof Piskorski stworzył przekonujący mariaż historii (wymienione sławy to nie jedyne prawdziwe postacie, które rozpozna czytelnik) i fantastyki, dopracowany w najdrobniejszych szczegółach do tego stopnia, że w książce znalazły się fragmenty alternatywnych wersji znanych utworów. Siłą książki są również świetnie skrojone postacie oraz dynamiczna, przygodowa fabuła zaskakująca aż do rewelacyjnego, metaliterackiego, finału.

Epickie fantasy nie tylko dla miłośników gatunku.

Krzysztof Piskorski, „Czterdzieści i cztery”, Wydawnictwo Literackie 2016, s. 548

Czterdzieści i cztery, K. Piskorski - recenzja, romantyzm, steampunk

O AUTORZE:

Krzysztof Piskorski: młoda gwiazda polskiej fantastyki, autor kilku powieści, w tym uhonorowanego Zajdlem „Cieniorytu”

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter