Gdyby to nie był everest książka Leszek Cichy recenzja

WYJĄTKOWO CIEPŁA NOC, TYLKO MINUS 32 / “Gdyby to nie był Everest…”, Leszek Cichy, Piotr Trybalski

17 lutego minęła dokładnie 40. rocznica tego wyczynu. Książka “Gdyby to nie był Everest…” opisuje jeden z największych sukcesów polskiego himalaizmu, czyli pierwsze w historii wejście na ośmiotysięcznik zimą. Relację zdaje jeden ze współautorów tego sukcesu, który na najwyższej górze Ziemi stanął razem z Krzysztofem Wielickim. Leszek Cichy to człowiek obdarzony świetną pamięcią, a w dodatku skromny. Trudno się więc dziwić, że jego relacja jest nie tylko szczegółowa, ale oddaje sprawiedliwość całemu, niesamowicie zgranemu zespołowi, który zaatakował „Górę gór” zimą 1980 roku.

Główna, i zajmująca najwięcej miejsca narracja w książce “Gdyby to nie był Everest” to barwna i sugestywna opowieść Cichego. Podana bez lukru, ale z sympatią również dla ludzkich słabości.

Mowa tu m. in. o zmaganiach z mrozem (kwestia użyta w tytule padła w obozie III, na 7150 metrach!), huraganowym wiatrem, który niszczył obozy, nieludzkim zmęczeniem i odmrożeniami.

Problemów nie brakowało też na innych polach.

Zanim bowiem ktokolwiek wbił raki w zdradziecki lodospad Khumbu, musiała się odbyć wieloletnia batalia kierownika wyprawy, Andrzeja Zawady o pozwolenie na wspinaczkę zimą. Potem była jeszcze skomplikowana operacja przewiezienia sprzętu i zaopatrzenia do bazy pod Everestem.

Problemów dostarczał też niekiedy sprzęt. Polskie raki szybko zaczęły pękać na mrozie, był kłopot, raczej zabawny z łyżkami. W butach zaś doklejono, w obawie przed mrozem, tak grube podeszwy, że można było sobie w nich dość łatwo skręcić kostkę.

Zresztą wątki dotyczące strony organizacyjnej wyprawy, w tym dynamika relacji między duetem kierowników – optymistą Zawadą i pesymistą „Zygą” Heinrichem, są niemniej interesujące od relacji z samej wspinaczki.

Bo też zimowy Everest Polaków był przedsięwzięciem ultrazespołowym. Podkreśla to, i nie tylko w  książce, Leszek Cichy, komplementując oprócz kolegów wspinaczy, również personel pomocniczy i techniczny. Nie oznacza to jednak, że konfliktów nie było.

Centralna narracja Cichego obudowana została dodatkowymi głosami. Pierwszy to spajający wszystko w całość trzecioosobowy narrator, który podprowadza kolejne wątki opowieści. Oprócz niego w tekst wpleciono transkrypcje rozmów radiowych między uczestnikami ataku na „Górę gór”, dodające całości smaku. Z himalaistą współpracował przy książce dziennikarz i autor prac o górach i ludziach gór, Piotr Trybalski.

Świetna, żywa literatura górska, która pozwala poczuć smak wielkiej przygody, jaką było zimowe zdobycie najwyższego szczytu Ziemi.

PS. W tomie znalazły się liczne fotografie i dodatki (w tym mapy góry).

Gdyby to nie był everest książka Leszek Cichy recenzja

METRYCZKA KSIĄŻKI: “Gdyby to nie był Everest”, Leszek Cichy, Piotr Trybalski, Wydawnictwo Literackie 2020, s. 416

WARTO ZAJRZEĆ: SERWIS SPECJALNY POLSKIEGO RADIA NA TEMAT WYPRAWY, “PRZEŻYĆ”, ÉLISABETH REVOL

Dodaj komentarz