„Śpiew kukułki”, Frances Hardinge, Czarna Owca 2018 – recenzja

Śpiew kukułki, Frances Hardinge - recenzja

Ze strzępków

Mariaż horroru, realizmu magicznego i fantasy to opowieść o poszukiwaniu tożsamości, duchowym kryzysie Zachodu po I wojnie światowej i toksycznych relacjach rodzinnych. Nowa książka Frances Hardinge wymyka się łatwym klasyfikacjom – pomyślana jako opowieść dla starszych nastolatków nie zostawi obojętnymi również dorosłych.

Anglia. Rok 1923. Fikcyjne miasto Ellchester i rodzina wziętego architekta naznaczona wojenną traumą, bo na froncie zginął najstarszy syn. Zostali rodzice i dwie córki – jedenastoletnia chorowita neurotyczka Triss, która jest główną bohaterką książki i dziewięcioletnia buntowniczka o niewyparzonym języku, niechętna siostrze, Pen.

Akcja zaczyna się od przebudzenia Triss w czasie wakacji. Dziewczyna z trudem rozpoznaje otoczenie, doktor stwierdza atak nerwowej choroby. Ojciec mówi, że prawdopodobnie wpadła do pobliskiego stawu Grimmer, ale dziewczyna nic nie pamięta. Rodzice chuchają i dmuchają, zła siostra strzela focha, ale wszystko powinno, zawsze dotychczas tak było, wrócić do normy.

Tyle, że nie wraca. Dziewczyna szybko orientuje się, że mocno z nią nie w porządku – i nie chodzi wcale o dziurę w pamięci. Może dużo zjeść – w pewnym momencie opróżnia pół spiżarni, jej włosy, gdy je wyczesać, zamieniają się w liście i gałązki, z oczu zamiast łez snuje się pajęczyna. Co gorsza, młodsza siostra mówi jej z wściekłością: „Kogo ty chcesz oszukać? Wiem o tobie wszystko. Wiem kim jesteś. Widziałam, jak gramoliłaś się z Grimmera”. A potem Triss odkrywa, że Pen pod maską gniewu ukrywa strach…

Więcej nie opowiem, żeby nie psuć przyjemności z odkrywania kolejnych tajemnic powieściowego świata – dla zaostrzenia apetytu dorzucam jeszcze tylko kilka słów kluczowych ukrytych w nawiasie – aby je zobaczyć wystarczy zaznaczyć tekst (Doppelgänger, Oboczniaki, lalki, kukułki, świat do góry nogami, Pinokio, potwór o gołębim sercu – ostrzegałem, że za wiele nie zdardzę;-).

Hardinge wyzyskuje poprowadzoną w świetnym tempie, gęstą od mroku i niedopowiedzeń fabułę fantasy, by na jej szkielecie osnuć kilka innych opowieści, z których najważniejsze to portret dysfunkcyjnej rodziny próbującej za wszelką cenę ocalić spokój i normalność, których ocalić się nie da, filozoficzny traktat dotyczący kondycji ludzkiej – tego czy bardziej jesteśmy duszą czy ciałem – opowieść o odwadze potrzebnej do wyzwalania się z imadła konwenansu i walce z własnym mrokiem.

Wielką siłą powieści jest umiejętność zasugerowania czytelnikowi mrocznego klimatu i obmyślona z poetycką wrażliwością wewnętrzna mitologia, zbudowana, dosłownie, ze strzępków – tego co widać na krawędzi postrzegania, wspomnień, niedomówień, piór, kości, liści, wyrwanych z pamiętnika stronic, wody, śniegu, skorupek jajek i cierni…

Pełna nieoczywistych wyborów, których wymaga od człowieka dorosłość, wysokiej próby powieść, która nie zostawia obojętnym.

Wiek 15+

Śpiew kukułki, Frances Hardinge - recenzjaa

O AUTORCE:

Frances Hardinge – brytyjska pisarka tworząca dla młodego czytelnika, ma na koncie Costa Book Award (pierwsza nagroda dla książki roku dla powieści młodzieżowej od czasów „Mrocznych materii” Philipa Pullmana) za wydane również w Polsce „Drzewo kłamstw”, dwukrotnie nominowana do Carnegie Medal (raz za „Drzewo..”, raz za „Śpiew kukułki”)

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz