Lisa Eldridge, “Face Paint. Historia makijażu”, Znak Horyzont 2017 – recenzja

  Eldridge, Face Paint. Historia makijażu - recenzja

Nie tylko na Sylwestra!

Makijaż wszedł do mainstreamu pod koniec lat 20., a w latach 80. prawie wszystko było już dozwolone.

Czerwony, biały i czarny to według Lisy Eldridge, kolory, które zdeterminowały rozwój make-upu na przestrzeni wieków. Z jej książki można dowiedzieć się m.in. czym malowały się kobiety zanim wynaleziono pudry, szminki i mascary – i tak np. jednym ze składników mieszanek do rozbielania twarzy były odchody krokodyla, a  w celu uzyskania jaśniejszej cery stosowano pijawki, które  najczęściej wysysały krew za uszami.

Oprócz tradycyjnego dla zachodniej cywilizacji zastosowania wspomnianych trzech kolorów, autorka przytacza przykłady z innych kultur opierające się na całkowicie odmiennych kanonach piękna. Na przykład w Japonii, zgodnie ze zwyczajem nazywanym ohaguro, malowano na czarno zęby, bo panowało tam powszechne przekonanie, że “długie białe zęby należały do stworów podziemia, dzikusów i bestii”. Zabiegi te bywały podobno bolesne.

Makijaż spełnia też, jak przekonuje autorka, funkcje związane z określaniem przynależności do konkretnej grupy społecznej czy etnicznej. Eldridge zauważa związek pomiędzy społeczną tolerancją wobec malowania się, a uciskiem stosowanym wobec kobiet. Te które mogły pozwolić sobie na dużą swobodę w tym zakresie, cieszyły się z reguły większą wolnością i na odwrót, w przypadku zdecydowanie złego położenia kobiet, makijaż postrzegany był jako coś wulgarnego.  Nie jest więc przypadkiem, że feministki walczące na ulicach Nowego Jorku o prawa wyborcze w 1912 roku malowały usta na czerwono.

Eldridge, Face Paint. Historia makijażu - recenzja
Reklama kosmetyków z radem

Można odnieść wrażenie, że główną narrację książki zdominowała strona biznesowa, co akurat w przypadku kosmetyków jest zrozumiałe. Autorka opisała jak powstawały kosmetyczne imperia i jakie nowinki kiedyś robiły furorę. Na przykład, po wynalezieniu przez Marię Curie-Skłodowską i jej męża radu, firmy kosmetyczne dodawały radioaktywny pierwiastek do kosmetyków, zachęcając by podchodzić do pielęgnacji urody “w sposób naukowy”. Radowi przypisywano też moc leczenia wszystkich chorób.

A jakie dziś można zauważyć tendencje w wizażu? Według autorki książki kiedyś to trendy “napędzały rozwój technologii, [a] dziś jest odwrotnie, technologia kreuje nowe trendy (…)”. “Można wypuścić na rynek nową linię szminek, które nie ścierają się przez szesnaście godzin” – pisze – “nie można natomiast wprowadzić szminki w nowym odcieniu różu, bo nie istnieją już nowe odcienie”.

Eldridge, Face Paint. Historia makijażu - recenzja

O AUTORCE:

Lisa Eldridge wizażystka z wieloletnim doświadczeniem na szczytach modowego biznesu, dyrektor kreatywna w jednej z czołowych firm kosmetycznych.

Dodaj komentarz