„Alfred i Ginewra”, James Schuyler, PIW 2016 – recenzja

Alfred i Ginewra, James Schuyler - recenzja

Jak podsłuchiwać dzieci

W przyszłym roku tej powieści stuknie sześćdziesiątka, ale nie zestarzała się niemal zupełnie, przynosząc świetny słodko-gorzki obraz dzieciństwa, dowodząc absolutnego słuchu językowego autora i pozwalając mieć nadzieję, że  po utwory amerykańskiego twórcy chętniej będą sięgać polscy wydawcy (to dopiero trzecia jego książka na naszym rynku).

To książkowy i prozatorski debiut Schuylera, po raz pierwszy wydany w 1958 roku. Bohaterami są tu dzieci, ale lekko eksperymentalna (co nie zakłóca zupełnie jej przystępności!) powieść adresowana jest do dorosłych. W warstwie fabularnej to opowieść o perypetiach tytułowego amerykańskiego rodzeństwa – nastolatki i młodszego od niej o kilka lat brata, których poznajemy w momencie, gdy, po ataku wyrostka robaczkowego u brata i oddelegowaniu ojca-architekta na placówkę do Europy przenoszą się wraz z matką na wakacje do domu babki.

Z pamiętnika Ginewry:
“Uwagi do zapamiętania:
1. Uśmiechaj się wolniej
2. Kiedy udajesz przygłuchą ludzie mówiąc do ciebie muszą się nachylić. Robi się wtedy bardziej tajemniczo i intymnie.”

 

Fabuła to seria kapitalnie oddanych powszednich wydarzeń (łobuzerskie zabawy Alfreda z nowo poznanym kolegą, przekomarzanki z siostrą, towarzyskie kontredanse Ginewry, która walczy o uwagę rówieśniczek, a jednocześnie przeżywa typowe dla jej wieku rozterki, którym upust daje, a jakże, w pamiętniku) podszytych, jak słusznie zauważa autor posłowia, wybitny poeta John Ashbery, mrokiem, którym kładą się na „sielskim-anielskim“ dzieciństwie pewne wydarzenia z przeszłości oraz czający się gdzieś z boku (i wybuchający w końcu), nie w pełni jasny wątek kryzysu małżeństwa rodziców.

–  (…)Teraz chcę zrobić listę swoich ambicji na czas pobytu w Europie. Jakie są twoje?
– Wrócić.
– Poważnie.
– Nie chodzić do szkoły.

Schuyler oddaje dziecięcy sposób myślenia, strategie zdobywania pozycji społecznej, układania się z dorosłymi, rówieśnikami i samymi sobą. Język (tu warto docenić również świetne tłumaczenie Marcina Szustera) świadczy nie tylko o wrażliwości na zasłyszany autentyk, ale umiejętności przetworzenia go w przekonującą literacko formę. Lekko eksperymentalne zabiegi formalne – książka składa się z idealnie dopasowanych i wystylizowanych dialogów, wpisów w pamiętniku i listów – są niemal niezauważalne i pełnią służebną rolę względem kreślonych z maestrią psychologiczno-językowych portretów głównych bohaterów.

– Ścigamy się. Kto się rozbierze i wejdzie do wody ostatni, ten jest tłusty wieprz.
– Wygrasz, bo masz mniej ubrań ode mnie.
– I co z tego tłusty wieprzu. Pospiesz się. Naprawdę nosisz bieliznę w lecie?
– Każą mi.
– Moja mama też próbowała, ale nic z tego.(…)

Klasę literacką i wnikliwość „Alfreda i Ginewry“ porównać można bez przesady do „Władcy much“ Williama Goldinga – Schuyler nie tworzy co prawda może aż tak nośnej metafory i nie eksploruje dziecięcego okrucieństwa i bezwzględności w podobnie ekstremalny sposób, więcej za to u niego humoru przywodzącego trochę na myśl „Fisztaszki“ Charlesa Schulza i serię o Mikołajku.

Alfred i Ginewra, James Schuyler - recenzja

O AUTORZE:

James Schuyler – zmarły w 1991 roku amerykański poeta i prozaik, jeden z czołowych twórców sławnej „nowojorskiej szkoły” poezji, laureat Nagrody Pulitzera; w Polsce  ukazały się jego „Trzy Poematy (Biuro Literackie 2012) oraz powieść „Co na kolację?” (W.A.B. 2012)

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter