„Doktor Proktor i niemal ostatnie święta”, Jo Nesbø – recenzja

Doktor Proktor i niemal ostatnie święta, Jo Nesbø - recenzja

Nesbø ujawnia: mikołaj pochodzi z Polski!

Nesbø po raz kolejny udowadnia, że jest jednym z najbardziej utalentowanych uczniów Roalda Dahla.

W tym tomie trójka głównych bohaterów będzie musiała uratować święta Bożego Narodzenia zawłaszczone przez bezwzględnego przedsiębiorcę, który podstępem wyłudził prawa do Gwiazdki od niezbyt lotnego króla Norwegii. W zamian za prawo do bożonarodzeniowych zwyczajów i życzeń, zmusza współobywateli do wydawania całych oszczędności w swoich domach towarowych.

Doktor Proktor i niemal ostatnie święta, Jo Nesbø - recenzja

Aby pokrzyżować jego plany dwójka rezolutnych dziesięciolatków Lisa i Bulek oraz nieco zwariowany, ale w gruncie rzeczy bardzo poczciwy naukowiec Doktor-Proktor, który ma koncie takie wynalazki jak proszek umożliwiający puszczanie odrzutowych bąków czy mydło pozwalające na podróże w czasie, będą musieli dotrzeć do prawdziwego mikołaja (w tej książce to raczej funkcja, dlatego Nesbø używa małej litery). Ten jest, jak się okazuje, z pochodzenia Polakiem.

Po tym jak dwie dekady wcześniej rosnąca ludzka żądza coraz bogatszych prezentów, zmusiła go do wycofania się z zawodu, przesiaduje on w gospodzie „Pod samotnym nagrobkiem”, topi smutki w piwie i podszczypuje kelnerki.

Jo Nesbø, Doktor Proktor i niemal ostatnie święta - recenzja

Inwencja, chęć czynienia dobra i pomysłowe wynalazki Proktora (w tym niezapomniany Proszek-Pierdzioszek) doprowadzą oczywiście do szczęśliwego finału, ale po drodze bohaterów czeka mnóstwo przeciwieństw. Okaże się, że rury, którymi przemieszczają się mikołajowie bywają bardzo ciasne, podstępni biznesmeni nie poddają się łatwo, a sanie mikołaja łatwo pomylić z fińskim odrzutowcem, co może skończyć się efektowną ucieczką przed nigdy nie chybiającą rakietą ziemia-powietrze.

Doktor Proktor i niemal ostatnie święta, Jo Nesbø - recenzja

Nesbø, podobnie jak w poprzednich tomach, mistrzowsko operuje humorem na różnych poziomach (purenonsens, pomysłowa skatologia, gra słowem, slapstick), a przy okazji przemyca przesłanie o istocie świąt i krytykę konsumpcjonizmu. Zwraca też uwagę na los biedniejszych członków społeczeństwa. A wszystko to zilustrowane zadziorną i sugestywną, kreską Pera Dybvinga. Polecam, nie tylko czytelnikom poprzednich tomów, bo książki z cyklu można czytać osobno.

Wiek 10+

„Doktor Proktor i niemal ostatnie święta”, Jo Nesbø, Per Dybvig, Wydawnictwo Dolnośląskie (Publicat) 2018, s. 328

Jo Nesbø, Doktor Proktor i niemal ostatnie święta - recenzja

O AUTORACH:

Jo Nesbø – norweski twórca literatury kryminalnej, który udowadnia po raz kolejny, że ma również talent do pisania powieści dziecięco-młodzieżowych

Per Dybving (ilustracje) – norweski ilustrator, artysta wizualny i animator

PODAJ DALEJ! Facebooktwittermail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz