Mike Mignola i inni autorzy, “B. B. P. O. 1946-1948”, Egmont 2017 – recenzja

Mignola i inni autorzy, B. B. P. O. 1946-1948 - recenzja

Kiedy Hellboy grał w baseball

Trzy mini-serie z ogromnego spin-offu jednej z najlepszych współczesnych serii komiksowych, czyli „Hellboya”. Mignola, tym razem w roli współscenarzysty, wraz z kilkoma rysownikami opowiada trzy historie z pierwszej dekady działalności Biura Badań Paranormalnych i Obrony, gdy młody profesor Bruttenholm (opiekun Hellboya i szef tytułowej amerykańskiej agencji) musiał nie tylko radzić sobie ze sprzątaniem po okultystycznych wyczynach nazistów, ale też wychowywaniem bardzo nietypowego podopiecznego, który mimo piekielnej aparycji, jak każde dziecko potrzebował trochę uwagi i uczucia. Ani Mignola, ani jego uzbrojeni w ołówki (długopisy, tusz, farby itp.) towarzysze nie zawodzą i dają czytelnikom porcję solidnego, niebanalnego horroru podszytego filozoficznymi pytaniami.

Mignola i inni autorzy, B. B. P. O. 1946-1948 - recenzjaW pierwszej z historii („1946” – a więc rozgrywającej się w dwa lata po sprowadzeniu Hellboya) przenosimy się do powojennego Berlina, gdzie Bruttenholm wspierany przez kilku wojskowych wyrzutków tropi hitlerowski projekt badawczy o kryptonimie „Vampir Sturm” i wchodzi w nie do końca jasny sojusz z sowieckim odpowiednikiem BBPO, na czele którego stoi dziewczynka z burzą papilotów na głowie gustująca w stolicznej (oczywiście sprawa ma drugie dno) – która pojawi się również w dwóch następnych częściach.

Druga z opowieści („1947”) stanowi kontynuację pierwszej i wyjaśnia do końca jeden z jej wątków. Kiedy nowi rekruci Bruttenholma badają ruiny pewnego owianego złą sławą francuskiego zamku, on sam gryzie się z wyrzutami sumienia dotyczącymi jego odpowiedzialności za wplątywanie podwładnych w kolejne kabały, które, tak jak ta na przykład, mogą zakończyć się nie do końca udanym egzorcyzmem.

rys. Paul Azaceta

I wreszcie trzecia historia. Tym razem nowy wątek, związany z wykorzystaniem broni atomowej przez Amerykanów. Próbne wybuchy na pustyni w Utah kończą się inaczej niż tego chcieli ich pomysłodawcy i Bruttenholm osobiście interweniuje. Przy okazji wpada mu w oko piękna pani naukowiec, a my dowiadujemy się dlaczego Hellboy stracił swoje piękne rogi 😉

Tu wypada wtrącić słówko o obecności Hellboya w tych trzech opowieściach. Piekielny chłopak jest co prawda po względem czasu występowania postacią raczej drugoplanową, ale opowieść o kłopotach z jego wychowaniem, odpowiedzialności Bruttenholma, którą ten odczuwa wobec podopiecznego i poczuciem wyobcowania w świecie ludzi zostały opracowane starannie, z dużą empatią i nie tylko dorzucają trochę wiedzy o Hellboyu, ale również pogłębiają postać Bruttenholma.

Mignola i inni autorzy, B. B. P. O. 1946-1948 - recenzja
rys. Paul Azaceta

Pod względem scenariuszowym wszystkie trzy opowieści to popis Mignoli, Joshuy Dysarta i Johna Arcudiego, którzy oprócz klimatycznego, dość krwawego horroru dają również niebanalne portrety psychologiczne postaci (również tych z drugiego planu), a także garść filozoficznych rozważań (np.: Czy za zło wyrządzone w czasie wojny należy odpowiadać złem? Jakie są granice nauki?) i piekielnie (nomen omen) skomplikowanych dylematów moralnych, z którymi profesor nie zawsze sobie radzi.

W warstwie graficznej otrzymujemy trzy ciekawe propozycje, których twórcy (w różnym stopniu) nawiązują do dokonań Mignoli, ale każdy robi to na swój własny oryginalny sposób (mistrz Mike pojawia się jako rysownik na każdej z zeszytowych okładek – tu też we współpracy, tym razem z Davidem Johnsonem)

Najbliższy Mignoli jest Paul Azaceta („1946”) – ma trochę bardziej szkicową kreskę, lubi grubszy kontur i odrobinę mroczniejszy, trochę ekspresjonistyczny klimat. Jego rysunki łączą doskonale precyzję szczegółu z ekspresją i dynamiką.

Rysunki do drugiej historii tworzyli na przemian brazylijscy bracia bliźniacy, Mimo pewnych różnic w stylu – jeden operuje kreską bliższą konturowości i dosadności graficznej Mignoli, drugi bliższy jest odrobinę komiksowi europejskiemu i ma w sobie trochę wpływów impresjonistycznych – ich graficzna narracja jest bardzo spójna.

I wreszcie trzeci z autorów warstwy graficznej, Max Fiumara, najdalszy od wizji Mignoli – i chociaż jego szczegółowe rysunki mogą mniej podobać się w portretach postaci, to potwory rysuje przednie (tu wyróżnia się zwłaszcza iście lovecraftowski skrzydlak).

Mignola i inni autorzy, B. B. P. O. 1946-1948 - recenzja
rys. Max Fiumara

Na uwagę zasługują również materiały dodatkowe – dzięki nim widać wpływ Mignoli na całość serii (poprawia pomysły kolegów) i to z jaką starannością dba o spójność i sugestywność stworzonego przez siebie uniwersum.

Oprócz wspomnianych trzech dużych opowieści dostajemy dwa shorty – jeden zilustrowany świetnie przez Azacetę, drugi dużo słabiej przez Patrica Reynoldsa – oba, mimo warsztatowej sprawności, pokazują że opowieściom Mignoli dużo lepiej robi dłuższy dystans.

Mignola i inni autorzy, B. B. P. O. 1946-1948 - recenzja

O AUTORACH:

Mike Mignola (scenariusz, okładki) – twórca Hellboya, multilaureat nagród Harveya i Eisnera

Joshua Dysart (scenariusz „1946” i „1947”) – amerykański scenarzysta, który pracował dla czołowych amerykańskich wydawnictw komiksowych, ma na koncie m.in. nominowaną do nagród Eisnera serię „Violent Messiahs”, komiksową adaptację płyty „Greendale” Neila Younga czy powieść graficzną o pomocy humanitarnej na Bliskim Wschodzie („Living Level 3, Iraq” – całość dostępna na „Huffington Post”)

John Arcudi („1948”) – amerykański scenarzysta, pracował przy wielu seriach – m.in. „Mask”, „Justice League of America” i wielu odcinkach „B.B.P.O”

Paul Azaceta („1946”) – rysował m. in. Daredevila, X-Men-ów, Spider-Mana i Batmana, a także serię „Outcast”

Fábio Moon i Gabriel Bá („1947”) – brazylijscy bliźniacy i rysownicy komiksowi, w Polsce ukazał się ich „Daytripper”

Max Fiumara („1948”) – w portfolio rysownika z Buenos Aires są m.in. Hellboy, Daredevil, Avengers i inna seria poboczna Hellboya, „Abe Sapien”

Dave Stewart – kolorysta, który stale współpracuje z Mignolą; regularnie zgarnia Eisnery – na razie ma ich na koncie dziewięć

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz