„Nieistotne wizerunki”, Paolo Sorrentino – recenzja

Nieistotne wizerunki, Paolo Sorrentino - literatura włoska, recenzja

Za przesłoną

Nieistotne wizerunki” to książka, której patronują Czechow i Vonnegut, ale Sorrentino oczywiście czerpie z ich dziedzictwa na własnych warunkach i udowadnia, że jest rasowym pisarzem. Ktoś o słabszym piórze mógłby tego nie dźwignąć. Ale reżyser „Wielkiego piękna” zamienił literacką wprawkę – pisanie z modela – w pełnoprawne dzieło literackie.

Punktem wyjścia do ponad dwudziestu opowiadań z tego tomu były fotografie rodaka Sorrentino, Jacopo Benassiego. Czarno-białe portrety, do których „nie zrobieni” przez stylistę modele pozują na tłach bez znaczenia, chwytają osobowość portretowanych bez żadnego filtra i były, jak się okazuje świetną pożywką dla wyobraźni Sorrentino. Na ich bazie stworzył autor ponad dwadzieścia całkowicie fikcyjnych impresji biograficznych.

Wśród plejady postaci, które zaludniają karty książki znaleźli się ludzie najróżniejszych profesji i stanów.

Nocny pianista, wychowujący niepełnosprawnego syna, łowczyni posagów, mafioso, ukrywający się w specjalnym bunkrze, który ginie przyłapany in flagranti przez żonę. Maniakalna pokerzystka, geniusz uwodzenia (człowiek tak wymowny, że jego psychoanalityk chciał mu płacić za regularne spotkania), sprzedawca sprzętu sportowego uzależniony do tego stopnia od towarzystwa innych, że nie znosi chodzić do ubikacji… Terroryzująca całą kamienicę wiceportierka, człowiek, który zdobędzie królową turnusu, poniżywszy w grze w pingponga grupę dzieci, kamorysta i wielokrotny morderca, który w czasie odsiadywania wyroku komponuje w myślach piosenki oraz pewien „międzynarodowy mizantrop”, który dokonuje zbrodni doskonałej.

A w finale dostajemy biografię niejakiego Settimo Valori, który ma twarz samego autora. To popis autodystansu, bo Settimo to:

reżyser-amator krótkich, kontrowersyjnych filmów.

Ma wyrobione zdanie zarówno na temat swoich krytyków, jak i zwolenników.

Pierwsi według niego, padli ofiarą poważnych problemów natury seksualnej, drudzy – natury psychicznej.

W tym opowiadaniu chyba najmocniej daje o sobie znać buzujący cały czas pod skórą tych tekstów wątek metaliteracki. Pytania o związki rzeczywistości z literaturą, czy, jak tutaj, odwieczne spory o to ile autora bywa w jego literackich alter-ego.

Ale książka Sorrentino to przede wszystkim, wbrew przewrotnemu tytułowi, opowieść o istotności każdego ludzkiego doświadczenia.

„Nieistotne” dla świata egzystencje jego bohaterów oddaje z czułością. Z równą uwagą przygląda się przełomowym momentom i temu, że bohater ma spocone dłonie. W tym pochylaniu się nad pozornie nieważnymi dramatami blisko mu do Czechowa, ale jest od niego bardziej ironiczny.

Obraz ludzkiego życia byłby oczywiście niepełny bez ukazania tego co kryje się za przesłoną tabu fizjologii i obyczaju. Autor w migawkach krótkich, poszatkowanych światłem na stronie, akapitów i zdań pisze więc o tym, co ukrywamy z demaskatorskim humorem podobnym trochę do Kurta Vonneguta, od którego jednak Sorrentino jest bardziej poetycki (i mniej zgorzkniały).

Mam tylko do autora tej świetnej książki jedną pretensję. Chyba już nigdy nie przestanie zżerać mnie ciekawość kim naprawdę są ludzie, których fotografie znalazły się w książce 😉

„Nieistotne wizerunki”, Paolo Sorrentino, Rebis 2018, s. 328

Nieistotne wizerunki, Paolo Sorrentino - literatura włoska, recenzja

O AUTORZE:

Paolo Sorrentino – reżyser i pisarz, zdobywca m. in. Oscara i Złotego Globu (oba z „Wielkie piękno”), w Polsce ukazała się również jego książka „Młodość”

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz