„Niemy Uzbek”, Luis Sepúlveda – recenzja

Niemy Uzbek, Luis Sepúlveda - recenzja, lewica, Chile, Allende

Rewolucja o smaku czerwonego wina

„Niemy Uzbek” to książka, w której Luis Sepúlveda opisuje czasy, gdy należał do komunistycznej młodzieżówki i był w grupie nieformalnych ochroniarzy prezydenta Salvadora Allende.

Bohaterowie opowiadań Sepúlvedy to ludzie tytułowego, lewicowego „podziemia” walczącego z prawicowymi ruchami i marzącego o postępie społecznym. Niespecjalnie jednak przypominają demoniczne postacie bezwzględnych rewolucjonistów znanych z kart historii i literatury.

To raczej grupy przyjaciół, które tylko na papierze noszą groźne nazwy, takie jak „Chilijskie Rewolucyjne Siły Zbrojne” (liczba członków – 4 osoby). Planują, wertując przysyłane z zagranicy podręczniki dla rewolucjonistów, wspaniałe akcje i porozumiewają się ze sobą za pomocą bezbłędnie przez Sepúlvedę sparodiowanej nowomowy:

– Jedna rzecz mnie martwi – rzekł Tino [przedstawiciel mniej ortodoksyjnej, również w kwestii języka organizacji – przyp linus].
– Mów, towarzyszu, rozbieżności w łonie ludu rozwiązuje się na drodze konstruktywnego dialogu – oznajmił towarzysz Marcos.
– (…) Martwi mnie to, że temu głupolowi wpadła w oko moja siostra, i to mi się nie podoba.
– Towarzyszka Genoveva może zawsze swobodnie wybierać przyjaciół, o ile tylko nie zagraża to interesom klasowym – oznajmiłem.
– A ten znowu z kazaniami. Alleluja, głupolu! Zaprosiłeś ją do kina, nie zapytawszy mnie o zgodę. To poważna sprawa. W FMS nie działamy w ten sposób.
– Towarzysz ma rację. Sądzę, że powinieneś złożyć samokrytykę – pospieszył z sugestią towarzysz Marcos.

W rzeczywistości młodzi buntownicy chcą, by rewolucja miała „smak empanadas (rodzaj pierożków) i czerwonego wina”.

Równie ważne co pistolety, których i tak nie mają ochoty używać, są dla nich dziewczyny. A ich akcje to raczej działania w dużej mierze symboliczne. I tak delikatne, że mniej w nich grozy, a więcej komedii.

Idealnie obrazuje to tekst „Cudowna Akcja”, w którym udany napad na magazyn broni rozpoczyna się od pytania do zniewolonych przy okazji osób czy mają jakieś problemy zdrowotne. Potem rewolucjoniści mierzą ciśnienie jednej z kobiet i podają jej walerianę.

Co ważne Sepúlveda nie wypiera się swoich młodzieńczych marzeń i z nich nie drwi. Opisuje je z pogodną ironią i miesza tonację buffo z powagą.

Czasem ta ostatnia dominuje zupełnie, jak np. w opowiadaniu, w którym śledzimy ostatnie chwile Che Guevary, czasem tony zabawne i gorzkie się mieszają, jak w tekście, w którym młoda gwardia Salvadora Allende rusza w pościg za kondorem, prezentem dla Fidela Castro.

Znakomita pozycja dla miłośników prozy, w której autor miesza bez żadnego zgrzytu wszystkie tony ludzkiego doświadczenia.

Luis Sepúlveda, „Niemy Uzbek i inne opowieści z podziemia”, Noir Sur Blanc 2019, s. 128

Niemy Uzbek, Luis Sepúlveda - recenzja, lewica, Chile, Allende

O AUTORZE:

Luis Sepúlveda – znakomity chilijski pisarz tworzącego zarówno dla dorosłych (np. „Dziennik sentymentalnego killera” – 2002 ), jak i młodych czytelników (np. „Historia Miksa, Maksa i Meks” – 2014).

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz