“Nieuprzejmość”, Katarzyna Kochmańska – recenzja, powieść polska

Nieuprzejmość, Kochmańska - recenzja

Pokolenie ZbawiX

Na pierwszy rzut oka “Nieuprzejmość” to powieść pokoleniowa. W swoim debiucie Kochmańska pisze o bohaterach aspirujących do inteligenckiej sfery “warszawki”. Krążą po modnych i lokalach (często w okolicach placu Zbawiciela), jedzą wege i „rozpieprzają kasę” na kolejne kieliszki wina. Chodzą na wernisaże, oglądają ambitne filmy, a dyskurs feministyczny to dla nich bułka z masłem.

Główna bohaterka Kochmańskiej to czterdziestoletnia Maria, która przyjechała z prowincji z kompleksem w postaci skomplikowanej sytuacji rodzinnej. Próbuje, z powodzeniem, sił jako scenarzystka (na razie reklam) i mentorka kobiet (zazwyczaj zrozpaczonych po sercowych fiaskach koleżanek).

Ale przede wszystkim jest zmęczona, bo widzi, że wszystkie, nawet najbardziej, atrakcyjne opowieści (takie jak pomagający kobietom „chorym od patriarchatu” feminizm) rozsypują się na jej oczach i nie wytrzymują starcia z dwoma najpotężniejszymi w jej świecie siłami. Szantażem emocjonalnym i poczuciem winy.

Znakomita psychologia zamienia powieść z pokoleniowego manifestu w kolejną, ale podaną własnym głosem, opowieść o „kościele międzyludzkim”.

Ramę fabularną stanowi tu historia pozorowanego samobójstwa Julii, przyjaciółki głównej bohaterki. Ale całość to raczej seria epizodów połączona rozwijającymi się, kończącymi i reanimowanymi relacjami Marii z kilkoma osobami.

Oprócz Julii, będzie jeszcze druga przyjaciółka, lesbijka Karolina – która mimo biedy znajduje sposoby, aby bywać i hamletyzuje, czy zostać utrzymanką bogatej inteligentki z Ameryki. Będzie były chłopak – bohaterka czuje ulgę, że jego problemy nie są jej problemami, ale kiedy po raz drugi, przypadkiem, zjawia się w jej życiu ochoczo wchodzi w patriarchalne koleiny i robi mu placki z jabłkami.

Jest też Andrzej, jedyny w tym towarzystwie człowiek z prawdziwym sukcesem zawodowym. Za to absolutnie niedojrzały i nieodpowiedzialny. Playboy, który niby żyje w związku z pewną dziewczyną, ale tak naprawdę nie przepuszcza żadnej okazji „na boku”. To właśnie romans z nim doprowadzi Julię na skraj załamania nerwowego. No i jest jeszcze rodzina – ojciec, matka i mieszkający z nimi starszy brat.

Wszystkie te osoby, mimo usilnych starań głównej bohaterki, by było inaczej, zrzucają na nią swoje małe i większe problemy. Trzymają ją w nieustannym emocjonalnym klinczu, nie pozwalają powiedzieć wprost nic istotnego (byłoby to właśnie tytułową „nieuprzejmością”) i wprawiają w psychiczny dygot.

Tour de force tej powieści są wnikliwe i klarowne zarazem, a dzięki temu wciągające opisy emocjonalnych przepychanek i walk.

Bohaterka widzi wszystkie sztuczki stosowane przez bliźnich i siebie.

(…)on staje za moimi plecami: nie czytaj tyle; ja: za mało czytam, powinnam więcej czytać; on: co to jest za książka? Jaki tytuł?; ja: żydowskość, krytyka, syjonizmu, o państwie izraelskim; on” po co to czytasz? Ja: żebym mogła dyskutować; on: z mądrzejszymi ode mnie?; ja: nie wiem, z mądrzejszymi ode mnie; czuję żal, czuję jego żal, czuję, że on ma żal, bo przypuszcza, że nie jest dla mnie partnerem do rozmowy, a może to tylko moja projekcja? W jakimś sensie on nie jest dla mnie partnerem do rozmowy, a w jakimś sensie jest; ja z nim rozmawiam (a w większości słucham jego wykładu), to mam podwójność, potrójność, poczwórność, bo słucham bezpośrednio (raczej, żeby go nie obrazić, żeby miał wrażenie bezpośredniej rozmowy), ale też próbuję zrozumieć , co on naprawdę do mnie mówi, odczytać jego nieuświadomione intencje (…) on się trochę przede mną popisuje (…) ale też testuje siebie, czy może zapanować nad swoją agresją (…)

Mimo tej wiedzy o sobie i innych nie jest w stanie się przeciwstawić społecznemu naciskowi. Nie może przełamać klątwy i żyje w świecie, który podejrzewa o to, że jest niezbyt ważną fasadą, mimo całej swojej postępowości, buntu, blichtru i atrakcyjności.

Ten, uniwersalny przecież, gest zdjęcia społecznej maski i opisania bezsilności i kruchości, która się za nią kryje, jest najbardziej w książce Kochmańskiej poruszający.

I sprawia, że jej proza przestaje być tylko pokoleniową opowiastką, a staje się całkiem ważną opowieścią o człowieku.

“Nieuprzejmość”, Katarzyna Kochmańska, Krytyka Polityczna 2018, s. 288

Nieuprzejmość, Kochmańska - recenzja

O AUTORCE:

Katarzyna Kochmańska – pracuje jako scenarzystka, skończyła teatrologię na UJ, scenariopisarstwo w PWSFTviT w Łodzi oraz gender studies na PAN.

PODAJ DALEJ! Facebooktwittermail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz