Ulf Nilsson , Emma AdBåge, „Hurra, są Święta!”, Zakamarki 2017 – recenzja

Nilsson, AdBåge, Hurra, są Święta! - recenzja

Istota

Porzucając blichtr, błyskotki i konsumpcyjny szał autorzy historii prosiaka, który umknął ze świątecznego talerza, docierają do istoty Świąt – bliskości, zaangażowania i nadziei. A przy okazji w przewrotny sposób uwrażliwiają na los zwierząt.

Rufus jest naiwnym tucznikiem, który w domu dobrego gospodarza pędzi sielski żywot jako maskotka jego dzieci. Gdy jednak w gospodarstwie zjawia się ciężarówka, prosiak słucha rady starszego knura – „Święta to śmierć. Jeśli wsadzą cię do ciężarówki, to gdy tylko samochód się zatrzyma, otwórz drzwi i uciekaj ile sił w nogach.”

Nilsson, AdBåge, Hurra, są Święta! - recenzja

I Rufus ucieka, rozpoczynając podroż, która zaprowadzi go do opuszczonego gospodarstwa w lesie, gdzie wraz z kotką, dwoma myszami, a później również wielopokoleniową rodziną dzików (w tym wybranką jego serca) w czasie czterech tygodni poprzedzających Wigilię przejdzie, razem z przyjaciółmi szybką szkołę życia z jego wszystkimi blaskami i cieniami. Zobaczy siłę instynktu, który każe kotce zabijać, ale który można opanować dzięki przyjaciołom, pozna głód i satysfakcję z pracy, która pozwala go zaspokoić, dane mu będzie poznać radości rodzicielstwa, ale i jego wymagania (bo czasem trzeba „uśmiechnąć się z przymusem”), zrozumie czym jest tęsknota, a dzięki temu doceni radość z posiadania bliskich, będzie drżał ze strachu przed zagrożeniem ze strony ludzi, ale zdobędzie się też na refleksję, że dwunogi żyją za szybko, a wspólna dla obu, zwierzęcej i ludzkiej, stron koegzystencja nie jest zupełnie niemożliwa i mogłaby wszystkim przynieść korzyści.

Nilsson, AdBåge, Hurra, są Święta! - recenzja

Pięknie ograne zostały motywy świąteczne, bo w miarę jak Rufus oddala się, w czasie i przestrzeni, od swego mrocznego przeznaczenia, tym łatwiej przyjmuje sugestie przyjaciół, że Święta mogą być całkiem przyjemne i angażuje się w ich organizację, a autorzy uświadamiają czytelnikom w pomysłowy sposób szereg prawd, o których łatwo zapomnieć w przedświątecznym zabieganiu – mówią o tym, że nieważne jaki dostaniemy prezent, ważne że ktoś o nas pomyślał, że aby poczuć magię Świąt w pełni trzeba się w nie zaangażować, również czegoś się wyrzekając, i że Święta to czas, gdy nie powinniśmy zamykać drzwi dla innych, nawet jeśli nie stawiamy na stole dodatkowego talerza.

Nilsson, AdBåge, Hurra, są Święta! - recenzja

Wątki religijne, niezbyt rozbudowane, zostały potraktowane w książce swobodnie (co zrozumiałe biorąc pod uwagę zwierzęcych bohaterów, którzy świąteczne sensy znają tylko z obserwacji ludzi i pobieżnej (Rufus składa litery) lektury poradnika „Święta w naszym domu”), ale z dużym wyczuciem. Rozważania o duszy (nazywanej „małym Myślicielem”) i jej nieśmiertelności sąsiadują z przewrotnym przetworzeniem wizerunku świętego Mikołaja, który Rufusowi przypomina „wściekłego gospodarza w czerwonej czapce”, w pozbawioną brody „miłą mamę dzieci z gospodarstwa”, a narodziny małej myszy w wigilijny wieczór, w który przyjść na świat miał, jak wyczytał Rufus, „Król całego świata”, zmieniają czysto religijny sens narodzin Chrystusa, w symbol nadziei, związanej z nowym życiem w ogóle.

Oczywiście te ryzykowne (zwłaszcza w polskich warunkach), ale typowe dla skandynawskiej sceny literatury dziecięcej, treści byłyby dużo trudniejsze do zaakceptowania, gdyby nie kunszt obojga autorów, którzy perfekcyjnie balansują między tonacją buffo i serio i opierają swoją pracę na kontrastach.

Nillson łączy prostotę narracji z subtelnym wykorzystaniem elementów fantastycznych, prościutkim i zwyczajnym chwytom fabularnym daje drugie życie, splata w całość sceny komediowe z podaną serio, ale bez zadęcia i fałszu, poważniejszą refleksją, perfekcyjnie wykorzystuje zarówno świetnie podpatrzone zachowania i naturę kolejnych zwierząt, jak i rozmaite zachowania dziecięce. W jego opowieści czułość przeplata się w idealnych proporcjach z naturalizmem, śmiech z tęsknotą.

Rysunki Emmy AdBåge doskonale współgrają z tą pisarską strategią – autorka potrafi wygrać komediowo elementy zwierzęcego wizerunku (pupy, włosy, twarze napięte w czasie załatwiania większej potrzeby), a jednocześnie oddać uczucia poważniejsze i bardziej subtelne, takie jak tęsknota na przykład. Co ważne każdemu z bohaterów nadaje indywidualne cechy, czyniąc z niego osobną istotę.

Całość zaś książki to subtelna gra z konwencją adwentowego kalendarza z czekoladkami, tyle że po przeczytaniu książka, inaczej niż kalendarz, nie powędruje do kosza, ale na półkę, by zaczekać do następnych świąt.

Wiek 6+

Nilsson, AdBåge, Hurra, są Święta! - recenzja

O AUTORACH:

Ulf Nilsson (tekst) – szwedzki specjalista od literatury dziecięco-młodzieżowe, laureat wielu wyróżnień, w tym m. in. Nagrody Astrid Lindgren i  dwukrotnie Augustpriset

Emma AdBåge (ilustracje) – szwedzka ilustratorka i pisarka, ma na koncie m. in. Elsa-Beskow-plaketten

PODAJ DALEJ! Facebooktwittermail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz