„Brzuchem do góry”, Urszula Palusińska, Dwie Siostry 2017 – recenzja

Brzuchem do góry, Urszula Palusińska, Dwie Siostry 2017 - recenzja

Punkty widzenia

Autorka wykorzystuje formułę picture booka do stworzenia czegoś w rodzaju obrazkowego poematu, który przywołuje trudno uchwytne uczucia towarzyszące bezinteresownej kontemplacji i stanowi jej rozrysowaną na kilkanaście plansz pochwałę. A na wszystkich ciekawych świata czekają tu jeszcze ukryte głęboko filozoficzne pytania.

„Brzuchem do góry” to zapis jednego dnia z życia sielskiej okolicy, którą przemierza pewna bezimienna dziewczynka. Jest tam jedyną ruchliwą istotą, bo wszyscy pozostali – dorośli i dzieci – korzystają z pięknej letniej pogody w inny sposób – leżą tytułowym „brzuchem do góry” i obserwują, to, co dzieje się nad ich głową – nawet jeśli sami twierdzą co innego. Ciocia „gotuje więc obiad”, patrząc z leżaka na koronę rozłożystej sosny, sąsiad „uczy się pływać” pilnie śledząc lot ważki i samolotu na błękitnym niebie, wyłożony wygodnie na wielkim ratunkowym kole, listonosz „rozwozi pocztę”, postawiwszy rower przy drzewie i ze zwiniętą przy oku ręką obserwując znajdującego się w jej środku komara, a wujek „żegluje”, obserwując rozgwieżdżony nieboskłon, leżąc na dnie jachtu.

Brzuchem do góry, Urszula Palusińska, Dwie Siostry 2017 - recenzja

Autorka stosuje szereg środków, by po mistrzowsku wciągnąć oglądającego w przedstawianą scenę, dzięki czemu staje się on de facto jej częścią i obserwatorem – i nie chodzi tu tylko o zmianę perspektywy zasugerowaną z wyczuciem i efekty świetlne, ale również doskonale podejrzane przez Palusińską elementy charakterystycznych zachowań związanych z kontemplacją „na leżaka”, takich jak zbliżanie części ciała i trzymanych przedmiotów do oczu, tak, że stają się ogromne i widać ich najdrobniejsze szczegóły i sztuczki stosowane, by poradzić sobie z rażącym słońcem (użycie gazety, zwiniętej w lornetkę ręki).

Brzuchem do góry, Urszula Palusińska, Dwie Siostry 2017 - recenzja

Palusińska, co widać zresztą w jej poprzednich pracach, ma wyraźną słabość do budowania obrazu z dużych, wyraźnie odgraniczonych geometrycznych plam i oprócz czerni, mocnych kolorów (każdy scenka ma swoją barwną dominantę) – wspierają ja stosowane z umiarem takie techniki jak akwarela, wydzieranka, coś w rodzaju fotografii trikowej (vide chmury na stronie tytułowej) – wszystko to razem tworzy całość, która przy swej powściągliwości, prostocie i umowności ma siłę, by zasugerować świetlną aurę, klimat, a także dość subtelne emocje towarzyszące kontemplacji.

Brzuchem do góry, Urszula Palusińska, Dwie Siostry 2017 - recenzja

Na koniec wspomniane, głęboko ukryte filozoficzne pytania. Każda z mikroscenek ma dwie odsłony – w jednej oglądamy to, co widzą kolejne postacie, w drugiej widzimy obserwatorów odpoczywających „brzuchem do góry”. Kto na nich patrzy? – zdaje się pytać Palusińska, niekiedy udzielając, po raz kolejny humorystycznej, odpowiedzi – proszę spojrzeć na załączony rysunek w zieleni – ale czasem, jak np. w wypadku pustego nocnego nieba odpowiedź jest bardziej skomplikowana i, tak jak poezja, książka nie daje jednoznacznej odpowiedzi – bo może obserwator jest bardzo daleko albo dostrzec go nie sposób.

Wiek 7+

Brzuchem do góry, Urszula Palusińska, Dwie Siostry 2017 - recenzja

O AUTORCE:

 

Urszula Palusińska – graficzka i animatorka młodego pokolenia, „MajnAlefBejs” Jehoszuy Kamińskiego (tu można pobrać pdf z tą książką) wydany przez krakowską fundację Czulent otrzymała w 2014 prestiżową Bologna Ragazzi Award i wyróżnienia na biennale ilustracji w Lizbonie oraz w Konkursie na Książkę Roku Polskiej Sekcji IBBY

 

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter