“Ptaki padały deszczem”, Jocelyne Saucier – recenzja

Ptaki padały deszczem, Saucier - recenzja

Po płótnach do kłębka

Zaczyna się od pewnego artystycznego śledztwa. Prowadzi je fotografka, która dotąd utrwalała na zdjęciach przyrodę, ale ostatnio postanowiła zająć się ludźmi i jako temat wybrała ocalałych z wielkich pożarów, które na początku XX wieku pustoszyły północną część kanadyjskiej prowincji Ontario.

Poznajemy ją, gdy, u końca pracy nad cyklem portretów ocalałych, trafia do pewnej ukrytej w lesie komuny, gdzie mieszka trzech starców pokiereszowanych przez życie, którzy ukryli się w dziczy, by doczekać w spokoju swych dni.

Jednym z nich jest Ed Boychuck – legenda wspomnianego czasu pożarów, znany jako ślepy chłopiec, który przez sześć dni krążył po dopalających się zgliszczach. Gdy fotografka dociera na miejsce, dowiaduje się, że Boychuck właśnie zmarł, pozostawiając 367 płócien przedstawiających pozornie niemożliwe do rozszyfrowania kolaże czerni i światła. Kluczem do rozwiązania zagadki obrazów okaże się jeszcze jedna uciekinierka ze świata, ponad osiemdziesięcioletnia kobieta, która spędziła większość życia w zakładzie psychiatrycznym…

Opowieść o wolności, którą, jak mówiła w jednym z wywiadów autorka, może dać starość, niemożliwych miłościach, traumach, które potrafią naznaczyć całe życie i poszukiwaniu prawdy o człowieku za pomocą sztuki została napisana znakomitą powściągliwą prozą, którą autorka potrafi zaprząc zarówno do mistrzowskich charakterystyk postaci, fraz o sile aforyzmu, poetyckich obrazów i klimatów oraz pełnego czułości i szacunku zarazem literackiego portretu starości.

Jocelyne Saucier, “Ptaki padały deszczem”, Sonia Draga 2018, s. 256

Ptaki padały deszczem, Saucier - recenzja

O AUTORCE:

Jocelyn Saucier – ceniona kanadyjska pisarka i dziennikarka, tworząca po francusku; laureatka licznych nagród

PODAJ DALEJ! Facebooktwittermail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz