„Morze po kolana”, Marcin Kołodziejczyk, Marcin Podolec, Wielka Litera 2016 – recenzja

„Morze po kolana”, Marcin Kołodziejczyk, Marcin Podolec, Wielka Litera 2016 - recenzja

Po sezonie, czyli uwięzieni w Polsce B

Uniwersalna opowieść o nieważnych dla świata, cichych dramatach i syntetyczny obraz polskiej prowincji, a przy okazji przykład jak wiele komiks i reportaż mogą sobie dać nawzajem.

Marcin Podolec, jeden z czołowych przedstawicieli polskiego komiksu reportażowego, który w swoich poprzednich albumach sięgał po postacie i miejsca znane (klub Fugazi, Pablopavo), tym razem nawiązał współpracę z wnikliwym kronikarzem Polski B.

Oparta na dwóch reportażach tego ostatniego opowieść to historia trójki przyjaciół z nadmorskiego kurortu, który po sezonie zmienia się w wymarłą wioskę – pensjonaty pustoszeją, z centralnej ulicy Zdrojowej znikają kiczowate stoiska i stoły do cymbergaja, a życie zaczyna się toczyć między plażą, sklepem spożywczym i przystankiem autobusowym, na którym wieczory, przy tanim alkoholu, spędza trójka przyjaciół. Każdy z nich to człowiek mocno pogruchotany przez życie.

Marian, z którego perspektywy oglądamy wydarzenia to prawie już pięćdziesięcioletni, niedoszły polonista, pracujący jako cieć na polu namiotowym należącym do lokalnego potentata. Gumowy jest lokalnym wulkanizatorem z nogą zgniecioną przez „przedpotowego rzęcha”, który spadł ze „starego typu i atestowanego nielegalnie” podnośnika, a w dodatku poniżony przez młodszą żonę, z której powodu trzy razy „chodził na tory”, bezskutecznie usiłując odebrać sobie życie. Jest wreszcie „Szczurek” – chłopak, który w czasie saksów zrobił dziewczynie dziecko, co stało się powodem jego finansowego i egzystencjalnego upadku.

„Morze po kolana”, Marcin Kołodziejczyk, Marcin Podolec, Wielka Litera 2016 - recenzja

Marian i Gumowy pogodzili się ze swym losem, ale Szczurek wciąż marzy o wyjeździe za granicę. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że, tak jak bohaterowie „Czekania na Godota”, z którego cytat nieprzypadkowo otwiera tom, wpadł w ręce sił, które łatwo nie wypuszczają swych ofiar.

Obyczajowe szczegóły wyłapane przez Kołodziejczyka („Zupy zje, chlebem się dopcha, o drugim daniu nie wspomni, pójdzie na plażę. Jak zupa się robi popularna, to my już wiemy, że ludzie zubożeli” – komentuje właściciel jednego z pensjonatów) i stworzone przez niego portrety psychologiczne przegranych bohaterów (zbudowane ze wspomnień i oddanego doskonale potocznego języka, mocniej wybrzmiewającego dzięki oddechowi, który tekstowi dają w komiksie rysunki) świetnie współgrają ze środkami graficznymi zastosowanymi przez Podolca.

Narysowana w charakterystycznym dla niego, dojrzałym stylu, w którym graficzne uproszczenia nie zabijają ekspresji emocji bohaterów, dość klasyczna narracja została umiejętnie wzbogacona o grę kolorem – zarówno w zastosowanej palecie barw, podkreślającej melancholijny nastrój opowieści, jak i rozdzieleniu wspomnień przez podanie ich czarno-białym rysunkiem – oraz wprowadzone elementy realizmu magicznego (w reportażu rzecz niemal niewykonalna) – tu np. scena, w której ekspresjonistyczne domy z pełnymi ostrych zębów szczękami wypluwają z siebie obelgi i plotki powtarzane na temat bohatera we wsi.

„Morze po kolana” to komiks, który po raz kolejny udowadnia, że obrazkowe medium zdolne jest nie tylko do tego, by unieść poważną historię, ale dodać jej również uniwersalności.

„Morze po kolana”, Marcin Kołodziejczyk, Marcin Podolec, Wielka Litera 2016 - recenzja

O AUTORACH:

Marcin Kołodziejczyk (scenariusz) – reporter związany z „Polityką”, opublikował m.in. „B. Opowieści z planety prowincja” (Wielka Litera 2013) i „Bardzo martwy sezon” (Wielka Litera 2016)

Marcin Podolec (rysunki) – jeden z najzdolniejszych twórców komiksowych młodego pokolenia, ma na koncie m.in. „Dym” (Kultura Gniewu 2016), „Podgląd” (razem z Danielem Chmielewskim; KG 2014), „Fugazi Music Club” (KG 2013)

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter