„Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie”, Jesmyn Ward – recenzja

Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie, Jesmyn Ward - recenzja

Erynie mają czarne twarze

Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie” Jesmyn Ward to powieść, która z rozmachem greckiej tragedii mierzy się z fatum amerykańskiego rasizmu.

Bohaterami są członkowie czarnoskórej rodziny, mieszkającej w okolicach Nowego Orleanu. Dwójka starszych ludzi, ich dorosła córka staczająca się w otchłań narkomanii oraz jej dzieci – trzynastolatek i trzylatka.

Centrum fabularne stanowić będzie wyprawa do owianego złą sławą więzienia, z którego właśnie wychodzi ojciec dzieci, który jest biały; jego ojciec-rasista nigdy nie zaakceptował związku syna.

Pełna dramatów podróż matki wraz z dwójką dzieci uruchomi najrozmaitsze demony nękające rodzinę. Będzie brutalna weryfikacja życiowej bezradności matki-narkomanki, konfrontacja z rasizmem rodziny ojca. Pojawią się także duchy, które widzą niektórzy z bohaterów (szamańskie wierzenia czarnoskórych z delty Missisipi odgrywają tu sporą rolę).

Zjawy te, niczym greckie erynie, nękają bohaterów i wywlekają na wierzch ukryte zbrodnie i tajemnice. Dopiero w poruszającym finale zwycięstwo nad nimi odniesie dziecięca niewinność.

Napisana wspaniałym, doskonale oddanym przez Jędrzeja Polaka w polszczyźnie, językiem, poruszająca, autentyczna i pełna mrocznego liryzmu powieść dla wszystkich czytelników prozy z najwyższej półki. Przypomina trochę klimatem i siłą wyrazu „Wściekłość i wrzask” Williama Faulknera (też zresztą świetnie spolszczoną przez Polaka).

Śpiewajcie, z prochów, śpiewajcie, Jesmyn Ward - recenzja

O AUTORCE:

Jesmyn Ward – w Polsce debiutuje, ale w ojczyźnie zdążyła już dwa razy zgarnąć prestiżową National Book Award (w tym za niniejszą książkę)

PODAJ DALEJ! Facebooktwittergoogle_plusmail
POLUB NAS Facebooktwitter

Dodaj komentarz