“Toast na progu”, Andrzej Mencwel, Wydawnictwo Literackie” 2017 – recenzja

Kres to nie koniec

Czy ktoś wie i czy kogoś to w ogóle interesuje, jak kopie się studnię? Wielu, tak jak niegdyś autor, pomyślałoby, że trzeba zrobić w ziemi głęboki dół, a później umieścić w nim cembrowinę, czyli betonowe kręgi wzmacniające. Tymczasem sprawa wygląda inaczej. Najpierw trzeba położyć jeden betonowy krąg tam, gdzie chcemy mieć studnię i wykopać ziemię ze środka, aż krąg się zapadnie. Później układa się na nim następny i powtarza to samo, aż do momentu wybicia źródełka. Podobnie działa autor, stopniowo wchodząc coraz głębiej w problem poruszany w książce – pisze przy tym jednocześnie jako reporter, publicysta i etnograf.

W swoim poruszającym eseju Andrzej Mencwel opowiada o życiu zgodnie z rytmem przyrody, męskiej przyjaźni i o zmierzchu świata, w którym czyn znaczy więcej niż słowo, a przysługa jest formą zapłaty. To też requiem dla przyjaciela-rolnika, prawdziwego gospodarza. I dla wiejskich koni, które spotkał straszny los.

“Toast na progu” to w dużej mierze opowieść autobiograficzna, pokazująca wieś oczami inteligenta ale też antropologa, uczestnika i zarazem obserwatora; i nie ma nic wspólnego z chłopomańską powierzchowną fascynacją – jest raczej respekt i chęć głębszego zrozumienia. Wynika to pewnie po części z losów autora, który na wsi spędził część dzieciństwa, by później z powodzeniem zająć się karierą naukową i w końcu na wieś wrócić już jako dorosły człowiek – w latach 70. został właścicielem dwuizbowej “chałupki” i podupadłej obórki na Kurpiach. Choć nie mieszkał tam na stałe, udało mu się wejść w bliski kontakt z miejscowymi “prawdziwymi”, jak ich określił, chłopami, takimi “z kosami w zanadrzu i końmi w zaprzęgu”, a przy tym zachować dystans potrzebny by móc obserwować i opisywać ich codzienność.

Z jego narracji wyłaniają się przede wszystkim wyraziste postaci, “osobistości”, jak autor nazywa wiejskich gospodarzy. Ich pielęgnowane latami – czasem intuicyjnie, czasem świadomie – obrzędy związane z uprawą ziemi i prowadzeniem gospodarstwa oraz postawy życiowe, wyrażające się zarówno w stosunku do świata na zewnątrz (np. postaci Lecha Wałęsy, którego widzą jako “wysferzonego, miastowego cwaniaka”) jak i do siebie nawzajem (tu na pierwszy plan wysuwa się rozbudowany system wzajemnego wsparcia w potrzebie).

Obraz uzupełnia pejzaż – z jednej strony opisywany z niemal mickiewiczowskim liryzmem, z drugiej oglądany okiem etnografa, który wyjaśnia i bada np. z czego wynika tradycyjny układ budynków w obejściu, szuka źródeł tradycyjnych nazw (np. “poniatówka”, “kolonia”), opisuje prawie już zapomniane obrzędy związane ze żniwami.

Autor wie jednak, tak jak książę Salina z “Geparda” Lampedusy, że obraz, który ogląda, “jest nie do ocalenia” i staje się również kronikarzem przemian. Autor stara się uchwycić zjawisko, którego jesteśmy świadkiem, może nie wszyscy tego świadomi, jakim jest schyłek kultury chłopskiej “samodzielnej, całościowej i autentycznej, nasyconej sensami i pełnodźwięcznej w głosie”, która jest “starsza niż państwo polskie i urządzająca je szlachta”.

Do rangi symbolu zmian, wymuszonych mechanizacją rolnictwa i ucieczką młodych ze wsi, urasta los koni. Zwierzęta, które były chlubą i wizytówką gospodarzy, a handel nimi budził nie mniejsze emocje niż dzisiejsze aukcje rasowych ogierów, wraz z nadejściem traktorów i samochodów przestały być rolnikom potrzebne. Autor ukazuje proces ich znikania z wiejskiego świata w serii mocnych obrazów na czele ze sceną spędu niepotrzebnych koni, które wywożono później na Zachód, by skończyły swój żywot w postaci tatara we włoskich restauracjach.

Książka Andrzeja Mencwela to również zaproszenie do dyskusji na temat naszej tożsamości i kultury. Najpierw więc stara się autor pokazać historię polskiej wsi bez popadania w skrajności – jest tu miejsce na wyzysk pańszczyzny i społecznikowskie akcje, mające polepszyć chłopski los, jest przełamanie zarówno mitu zamkniętego w haśle “żywią i bronią” (bo chłopi jednak byli wyznawcami przede wszystkich “patriotyzmu ziemi”, a nie państwa), jak i mrocznej legendy “kułaka”, którego trzeba “docisnąć: cenami, podatkiem, rekwizycją, karabinem”.

Ten odbrązowiony portret staje się podstawą do dalszych pytań, które wpisują się w większe, dopiero startujące w Polsce, debaty, o których pisaliśmy już na tej stronie. Pierwsza dotyczy włączenia do naszej narodowej świadomości wątków spoza głównego nurtu tożsamości stworzonej przez wzorzec szlachecki i uznania ich za dziedzictwo równie ważne, druga wiążę się z opowieścią o “prześnionej rewolucji”, wielkim ruchu emancypacji, przejścia, jak pisał Andrzej Leder od “mentalności określonej przez wieś i folwark ku zdeterminowanej przez miasto i miejski sposób życia”. Wznosimy, razem z autorem, toast, za to, by wielkie pytania o zapomniane źródła naszej kultury, zostały podjęte.

O AUTORZE:

Andrzej Mencwelhistoryk literatury i kultury, krytyk, eseista i publicysta, autor m. in. Wyobraźnia antropologiczna. Próby i studia (2006, nominacja do Nagrody Nike, Nagroda im. Jana Baudouina de Courtenay); Stanisław Brzozowski. Postawa krytyczna. Wiek XX (2014, m. in. nominacja do Nagrody Gdynia w dziedzinie eseistyki, nominacja do Nagrody Historycznej im. Kazimierza Moczarskiego); profesor Uniwersytetu Warszawskiego i Akademii Teatralnej im. Jana Zelwerowicza w Warszawie.

Dodaj komentarz