W JANTE, CZYLI WSZĘDZIE / “Uciekinier przecina swój ślad”

recenzja | książka w prezencie

Ta książka ukazała się po raz pierwszy w 1933 roku, ale świetnie zniosła upływ czasu i również dzisiaj, kiedy po raz pierwszy mają ją okazję poznać polscy czytelnicy, robi wrażenie. Jej autor to duńsko-norweski pisarz zmarły w 1965 roku. Dwa lata przed śmiercią nominowany do Nagrody Nobla.

Głównym bohaterem i narratorem jest Espen Arnakke, pochodzący ze skandynawskiego, fabrycznego miasteczka Jante.

Od razu wiemy, że, już po opuszczeniu rodzinnych stron, Espen zabił człowieka.

Jego monolog to spowiedź, w której stara się znaleźć odpowiedź na pytanie, co doprowadziło go do popełnienia zbrodni. Wyjaśnienie kryje się w sposobie funkcjonowania małej społeczności rodzinnego Jante.

Miasta rządzonego katalogiem nieformalnych, ale bezwzględnie przestrzeganych praw (ich liczba to nieprzypadkowo lustrzane odbicie dekalogu wzbogaconego o Chrystusowe przykazanie miłości). Postępując według nich człowiek nie powinien się wychylać poza granice wyznaczone przez społeczność i charakteryzować pewnym chłodem w obcowaniu z bliźnimi.

Jest wśród „przykazań Jante” i takie, które zinterpretować można jako rodzaj szantażu. Brzmi ono: „Nie sądź, że jest coś, czego o tobie nie wiemy”.

Prawo Jante, stanowi w książce Sandemosego emanację negatywnych cech opresyjnych społeczności

Da się je odnieść nie tylko do Skandynawii, bo autor ukazuje w swej powieści uniwersalne mechanizmy społecznej tresury za pomocą symbolicznej przemocy w różnych formach.

Co ciekawe, prawo Jante stało się podstawą stereotypów – zarówno negatywnych, jak i pozytywnych.

Pasja, granicząca niekiedy z furią, połączona z precyzją w formułowaniu i analizowaniu mechanizmów społecznego nacisku i psychoanalitycznym zacięciem czyni z książki Sandemosego jedno z najmocniejszych i najwnikliwszych oskarżeń społecznych patologii w historii literatury.

Mrok spowijający tę opowieść, bolesna wiwisekcja, której poddaje się bohater, w połączeniu z niełatwą kompozycją i rozwiązaniami literackimi (powieść ma w sobie coś z fugi, są trochę schulzowskie z ducha elementy mityzacji rzeczywistości – coś musiało wisieć w powietrzu, bo “Sklepy cynamonowe” wyszły w tym samym roku co “Uciekinier…”!) i dużą dawką rozważań z pogranicza eseju, czyni książkę Sandemosego propozycją dla wyrobionych czytelników.

Mimo, że jej lektura to doświadczenie niełatwe, warte jest każdej godziny spędzonej nad tekstem, a skomplikowana biografia autora (sporo o niej pisze Filip Springer w swoim najnowszym reportażu – nasza recenzja tutaj), pozwala w wyjątkowo wyrazisty sposób wybrzmieć pytaniu o to, czy trzeba być porządnym człowiekiem, żeby tworzyć wybitną literaturę.

// PRAWO JANTE / SKANDYNAWIA / PRZEMOC PSYCHICZNA / PSYCHOANALIZA / POWIEŚĆ PSYCHOLOGICZNA / Aksel Sandemose, „Uciekinier przecina swój ślad. Opowieść o dzieciństwie mordercy” recenzja

Aksel Sandemose, „Uciekinier przecina swój ślad. Opowieść o dzieciństwie mordercy”, Czarne 2019, s. 464

O AUTORZE:

Axel Sandemose – urodził się w Danii, ale równie mocno, a może nawet mocniej, związany był z Norwegią; w Polsce ukazały się dotychczas dwie jego powieści: „Przeszłość jest snem” (1917) oraz „Wilkołak” (1975).

WARTO ZAJRZEĆ: ZASADY PRAWA JANTE

Dodaj komentarz